Pijawka niebieska na Gmachu Rejencji

Ta rana, zadana jednemu z najznakomitszych kreacji architektonicznych Śląska przedwojennego, nigdy się nie zabliźni. Rzecz idzie o zniszczenie przez opolskich architektów „nie z tej ziemi” fasady arcydzieła architektury okresu Bauhaus Urzędu Wojewódzkiego w Opolu. W roku 1997 na fasadzie budynku , w którym znajdują się urzędy wojewody, starosty opolskiego , konserwatora wojewódzkiego i innych wysokich państwowych urzędników, dokonano wandalskiego czynu zniszczenia arcydzieła sztuki architektonicznej. Decyzją ówczesnych władz , konserwatora miejskiego i wojewódzkiego, postanowiono ingerować w dzieło absolutnie uformowane.

Dobudowano windę dla inwalidów, niszcząc dzieło sztuki i łamiąc prawa autorskie twórcy gmachu Friedricha Lehmana i współpracujących z nim grupy projektantów. Uczyniono tak, ponieważ zachodziła potrzeba, a właściwie moda na całym świecie ułatwiania niepełnosprawnym kontaktowanie się z reprezentantami narodu i likwidacji barier komunikacyjnych. Idea szlachetna i całkowicie słuszna, ale metoda, którą obrano zasługuje nie tylko na potępienie, ale prawdopodobnie nadaje się do oddania sprawy do sądu i skazanie winowajców za źle i nie profesjonalnie podjętą decyzję administracyjną. Zdecydowano się windę wybudować po licowej stronie budynku, w miejscu absolutnie do tego nie nadającym się. Bowiem po przeciwnej stronie od Odry znajduje się ogromna klatka schodowa i pomieszczenie do niej przylegające, które w sam raz do tego typu przeróbki nadawało się.

Prawdopodobnie genialny zmysł projektanta przewidywał , że w przyszłości będą podejmowane próby rozmaitych ulepszeń jego dzieła i , godząc się z tym, pozostawił niemą sugestię, jak ten problem rozwiązać. Tam właśnie, obok klatki schodowej po lewej stronie znajdują się trzy niezagospodarowane okna, przy których tę windę dla niepełnosprawnych można było usytuować. Jednak zdecydowano się windę zaprojektować od strony miasta, szpecąc idealną bryłę i manifestując pogardę dla autora i jego praw do dzieła. Ponadto by tę windę wmontować w bryłę gmachu zachodziła konieczność likwidacji 12 (sic!) ,dwunastu, (podkreślam) deficytowych pomieszczeń, w budynku, gdzie tych pokoi permanentnie brakuje i gdzie z braku przestrzeni biurowej urzędnicy muszą pracować w standardach odbiegających od europejskich.

Czemu tak się stało? Czemu wybrano najgorszy z wariantów, żeby nie powiedzieć dokonano architektonicznego przestępstwa, sadowiąc na fasadzie zabytkowej bauhauzowskiej bryły niebieską pijawkę, która wczepiła się w arcydzieło i wysysa z niego modernistyczną formę i dekomponując geometryczną płaszczyznę i rytm okien. Znam odpowiedź i mógłbym wymienić nazwiska winowajców, ale to naraziłoby mnie na ich fanatyczne ataki w obronie swoich nadzwyczaj rozdętych praw zawodowych i pozycji, jaką zajmują w hierarchii grup artystycznych i zawodowych. To oni , o czym mówię i piszę od lat , są najbardziej zaangażowaną grupą niszczących bez skrupułów najcenniejsze przedwojenne zabytki architektoniczne – świadectwo materialne śląskiej przynależności do wysokiej kultury zachodniej.

Po wojnie nie powstało w Opolu ani jedno przyzwoite dzieło architektoniczne, bo miasto nie miało szczęścia do tej grupy twórców. Wystarczy dokonać prostego porównania osiągnięć opolskiej architektury tej sprzed wojny z tym, co wyczyniali i wyczyniają obecni projektanci na podstawie przedwojennego wydania książki „OPPELN DARI VERLAG”.

Tam każda konstrukcja to wybitne dzieło. Tu i teraz mamy instytuty biologii i chemii i krzywe ściany i krzywe podłogi i ukośne fasady i Bloki-slumsy na centralnym placu i niedawne projekty likwidacji ulicy Ozimskiej z Europa włącznie i plan fizycznej likwidacji hotelu na cyplu i likwidacji całego niemalże Zaodrza. I wiele,wiele innych przykładów tej niezrozumiałej pasji niszczenia przez powojennych architektów zabytkowej substancji budowlanej, świadczącej o naszej odwiecznej przynależności do wysokiej kultury europejskiej, a którą oni określają mianem rudery. Jednak największą winę za ten stan rzeczy ponoszą opolscy politycy. To o nich pisałem, że są głusi i ślepi na wszelkie przejawy życia artystycznego Opola i województwa. Jako przykład podam ostatnie artystyczne osiągnięcie naszego wojewody, który by upamiętnić swoją nominację na wojewodę, uszczęśliwił mieszkańców Opola stertą kamieni przed gmachem Województwa. Chciałbym mu tylko przypomnieć:”Panie Wojewodo! Już w Opolu mamy jeden pomnik-kicz, upamiętniający obronę Województwa! Ponadto ma pan bardzo kiepski gust, dlatego prosimy pana, by Pan nie uszczęśliwiał mieszkańców miasta swoimi chorymi projektami!”

Chciałbym na zakończenie w imieniu organizacji Towarzystwo Opieki nad Zabytkami zasugerować rządcom miasta, by niebieską pijawkę przenieśli, ze względu na szacunek do arcydzieła , na stronę zachodnią. Zyska na tym estetyka urzędu i urzędnikom przybędzie 12 darmowych pomieszczeń. Pozdrawiam Czytelników Trzosa Opolskiego.

Jan St.Trzos de Sagorza

Niebieska pijawka przyssana do Gmachu Regencji. Friedrich Lehman jej nie zaprojektował !Fotografia: Teodozja

Reklamy

Możliwość komentowania Pijawka niebieska na Gmachu Rejencji została wyłączona

Filed under architektura, Sztuka, zabytki

Możliwość komentowania jest wyłączona.