Władimir Iwaszow. Ballada o żołnierzu. Jan St.Trzos de Sagorza.

Kinomani pamiętają go z popularnego w Polsce filmu ” Ballada o żołnierzu”. Historia młodego rosyjskiego żołnierza, który za czyn bohaterski w czasie wojny otrzymuje dwa tygodnie urlopu, by odwiedzić samotną matkę. Reżyserem wzruszającego lirycznego filmu był znakomity rosyjski reżyser Gieorgij Czuchraj. Czasy, w których był wyświetlany, wolne były od wściekłej antyrosyjskiej atmosfery i wielu widzów wzruszały przygody młodego skromnego chłopaka. Alosza Skworcow, tak nazywał się bohater filmu, jedzie przez ogarniętą wojennym chaosem ojczyznę do domu. W odróżnieniu od innych wojennych rosyjskich filmów, ten filmowy obraz czasów wojennych nie koncentruje się na działaniach wojennych i bezprzykładnym męstwie i poświęceniu żołnierzy radzieckich w walkach z niemieckim najeźdźcą. Alosza w drodze do rodzinnego domu napotyka na kilka wymagających jego interwencji spraw, w których niezbędna jest jego pomoc. Z dobroci serca i prawego, szlachetnego charakteru, angażuje się w pomoc innym, niejako przy okazji odnajdując swoją wielką miłość. To ogranicza jego spotkanie z ukochaną mamą zaledwie do kilka chwil. Musi wracać na front, bo kończy się dwutygodniowy urlop. Wzruszająca scena końcowa filmu pokazuje spotkanie i za razem pożegnanie syna z matką, który krzyczy z oddalającego się samochodu: „Ja wrócę mamo. Nie lękaj się. Wrócę obowiązkowo!”. Głos narratora oznajmia jednak widzom, że Alosza, jak wielu innych młodych i szlachetnych jak on Rosjan, do matek już nigdy nie powróciło. Polegli na wojnie. Znakomita filmowa kreacja młodego dwudziestoletniego aktora mocno utrwaliła się w pamięci miłośników dobrych realistycznych rosyjskich obrazów filmowych. Nie dawno temu film „Ballada o żołnierzu” przypomniała TVP Polonia i przypuszczam , wielu widzów z nostalgią i wzruszeniem obejrzało go jeszcze raz. Można było przypuszczać, że po tak udanym filmowym debiucie aktorskim, los Władimira Iwaszowa na zawsze pozostanie ukształtowany w idealny, wzorcowy gwiazdorski wizerunek. Że jego droga zawodowa filmowego gwiazdora poprowadzi go na filmowy Parnas i na zawsze uczyni aktorem sławnym, podziwianym i hołubionym przez X muzę. Niestety, tak się nie stało. Nie do wiary, ale nikt z nas, kto podziwiał go w tej skomplikowanej psychologicznie roli w balladzie, nie mógł nawet przypuszczać jak tragicznie potoczy się jego los. Wprawdzie po ukończeniu szkoły filmowej Władimir Iwaszow zagrał jeszcze w 36-ciu filmach, ale takiego sukcesu, jak w filmie Czuchraja, już nigdy nie odniósł. Nie znalazł w bajkowym świecie radzieckiej kinematografii miejsca dla siebie. Albo tamten, kierujący się niezrozumianymi prawami, świat iluzji i bajki nie umiał, albo nie chciał tego niezwykle utalentowanego , szlachetnego i skromnego jak w balladzie aktora wykorzystać. Ostatni film z jego udziałem „Łza księcia ciemności” z roku 1992 nie był w Polsce wyświetlany. Po tym filmie następuje dla pięćdziesieciotrzechletniego Iwaszowa czas zapomnienia i całkowitego zerwania ze sztuką filmową.

Trudno jest dociec, co było powodem takiego stanu rzeczy, ale niewybaczalne wydaje się być postępowanie muzy rosyjskiej filmowej, która tak bezwzględnie obeszła się z popularnym aktorem o światowej sławie i niczym zużytą oponę wyrzuciła go na aktorski śmietnik.

Wołodia znalazł się w beznadziejnej sytuacji i bez środków do życia. Miał na utrzymaniu dwoje dzieci i żonę. Były lata dziewięćdziesiąte, ich środek. Sytuacja w Rosji ekonomiczna i polityczna bardzo zagmatwana i trudna. Wrażliwy i zapomniany przez producentów filmowych i przyjaciół, postanowił odejść z branży filmowej i znaleźć jakąkolwiek pracę, by móc utrzymać rodzinę. Nie wiem, czy to co uczynił, było ostentacyjną manifestacją pogardy do środowiska filmowego, czy sytuacja w tamtych trudnych dla kraju czasach wymogła na nim szukania zatrudnienia jakiegokolwiek, by móc poradzić sobie z narastającymi problemami bytowymi. W każdym bądź razie nasz dziarski bohater z ballady, który tak dzielnie postępował w filmowej rzeczywistości i pomagał innym, w życiu prywatnym pozostał bez przyjaciół i czyjejkolwiek pomocy.

W rozgoryczeniu , osamotnieniu i bez wsparcia , a być może w desperacji znajduje zatrudnienie w budownictwie jako pracownik fizyczny. Przez kilka lat ciężko pracuje fizycznie na budowie bloków mieszkalnych, mieszając beton, nosząc cegły i stawiając betonowe ściany. Nie daje po sobie poznać, że ta upokarzająca go sytuacja rujnuje jego psychikę i niszczy zdrowie. Unika zwłaszcza w metrze rozpoznania, a szczególnie w sytuacjach, kiedy rozpoznany w tłumie, proszony jest o autograf. Zachowuje pozornie spokój i pewność siebie, życzliwy i pogodny w stosunku do innych. Jednak były to tylko pozory. Taka, trwająca dłuższy czas sytuacja, nadszarpnęła jego zdrowie. Zaczyna chorować na wrzody żołądka. Lekceważy swój stan zdrowia i nie oszczędza się w ciężkiej pracy fizycznej. Nie zamierza jednak szukać innej lżejszej i bardziej popłatnej pracy. Honor również nie pozwala mu na odnowienie kontaktów z wytwórnią. Koledzy całkiem już o nim zapomnieli, a instytucja agenta filmowego w Rosji nie funkcjonuje, albo jest na etapie organizowania się. Pewnego dnia w pracy od wysiłku fizycznego traci przytomność. Pogotowie zabiera go do szpitala na oddział chirurgiczny. Kłopoty są z pękniętym wrzodem żołądka. Operowania podejmuje się młody niedoświadczony chirurg, który nie wiedząc kogo operuje, nie zasięga konsultacji doświadczonych lekarzy i ich pomocy. Partaczy robotę. Na drugi dzień pacjent jest w stanie beznadziejnym. Konsylium lekarskie dostrzega popełnione błędy i decyduje się w następnym dniu na kolejną operację. Nieudana. Władimir Iwaszow, wybitny aktor filmowy, niezapomniany bohater „Ballady o żołnierzu” umiera na chirurgii w moskiewskim szpitalu w wieku 56 lat. Umiera w skutek karygodnego lekarskiego postępowania w sytuacji i w kraju, gdzie człowiek, nawet tak znakomity, nie wiele znaczy. Cóż może znaczyć odejście jednego znakomitego aktora. W Rosji znakomitych artystów jest mnóstwo.

Żegnamy Cię Wołodia. Spóźnione pożegnania przesyłają Ci polscy wielbiciele twojego wspaniałego aktorskiego kunsztu i niezapomnianej roli dzielnego młodego, skromnego, odważnego radzieckiego żołnierza z niezwykłego urzekającego ,nakręconego w 1959 roku filmu „Ballada o żołnierzu”. Film ten pozostanie w naszej pamięci do końca, a w polskiej filmotece , mamy nadzieję, na wsze czasy. Twoją dewizą, jak zaznaczył na pogrzebie jeden z twoich filmowych przyjaciół, było: „życie nie wymaga od nas czynów bohaterskich, ale wymusza na nas, byśmy nie czynili podłości”.

Jan St.Trzos de Sagorza

Reklamy

Możliwość komentowania Władimir Iwaszow. Ballada o żołnierzu. Jan St.Trzos de Sagorza. została wyłączona

Filed under S.O.S.

Możliwość komentowania jest wyłączona.