Prezydenta urząd do kasacji- Jan St.Trzos de Sagorza

Nie lękajcie się. Nie proponuję żadnych rewolucyjnych zmian. Jestem zwolennikiem przemian ewolucyjnych, łagodnych, spokojnych, za porozumieniem stron, podmiotów i w interesie społecznym i państwa naszego. Bo zmiany nagłe niosą w sobie niebezpieczeństwo wielkich ofiar i zniszczeń w sferze materialnej, a przede wszystkim psychicznej i moralnej. Spróbuję więc ująć swój program zwięźle, przedstawiając jedynie jego podstawowe założenia. Oto on.
Państwo Polskie jest republiką, co oznacza, że władza w nim sprawowana jest przez lud, albo inaczej mówiąc przez reprezentantów tego ludu, zasiadających w ławach poselskich. I to oni, posłowie, są członkami najwyższego organu władzy państwowej. W ustroju republikańskim postacią najważniejszą pełni prezydent. Jednak jego rola sprowadza się do czysto symbolicznej funkcji, którą w państwach typu monarchia konstytucyjna pełni król lub królowa. To są truizmy, które nam wszystkim są znane. Ja jednak dostrzegam na polskim przykładzie, że tego typu konstrukcja państwowa w małych państwach i państewkach nie sprawdza się. Chodzi przede wszystkim o prerogatywy prezydencki, które w tego rodzaju konstrukcjach jak nasza, stają się zaszczytnym wyróżnieniem, przywilejem i majestatem, przysługującymi w państwach typu królewskiego rodzinom rodów panujących.
Inaczej mówiąc polski prezydent de iure i de facto pełni funkcje króla, którą z powodzeniem  pełnić by mógł w Polsce legalnie obrany, powiedzmy przez ogólnopolskie referendum, król polski. Jeszcze inaczej, krócej mówiąc: lepszy byłby w Polsce na tym eksponowanym stanowisku zamiast prezydenta – król. Ale nie elekcyjny. Należałoby wybrać dynastię panującą, która sprawowałaby w Polsce dziedziczną władzę królewską. Jakie są zalety takiej dekompozycji ustrojowej i łączącej się z nią zmiany konstytucji, która z Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej stała by się Konstytucją Królestwa Polskiego.Przemawiają za tym przede wszystkim tradycja polska i tęsknota powszechna za prawdziwym polskim królem. Skąd niby mielibyśmy wziąć kandydata na króla, gdyż wszystkie znaczące rodu albo powymierały, albo podupadły, albo splamiły się aktem kolaboracji z naszymi odwiecznymi przeciwnikami.
Nie jest tak źle. Rozejrzyjcie się wokół, a może znajdziecie wśród potomków starych zasłużonych dla naszej ojczyzny o szanowanych i godnych takiego wyróżnienia kandydatów, którzy z godnością mogli by i z pożytkiem dla nieszczęsnego skołatanego kraju sprawować władzę królewską. Nie mówię o krajowych potomkach znakomitych polskich rodów, bo oni spauperyzowani i mocno wystraszeni, nie znaleźliby w sobie ani sił do opanowania tego wszechogarniającego politycznego zamętu, ani ochoty narażania swoich rodzin na nieustające procesy lustracyjne aż do siódmego pokolenia. Zdradzę wam w tajemnicy, że ja takiego kandydata mam ! Proszę was jednak byście tę wiadomość trzymali głęboko w tajemnicy, dopóki nasz tajemny plan nie zdobędzie bodaj minimalnej hipotetycznej nadziei na jego spełnienie. Otóż (uważajcie) jest nim francuski przedstawiciel znakomitego polskiego rodu panującego królewskiego Poniatowski. Rodzina ostatniego króla polskiego Stanisława Augusta Poniatowskiego w prostej linii od strony jego synowca, osiadła od czasów powstania listopadowego we Francji wysoko dzierży wszelkie moralne, etyczne, patriotyczne standardy i ,co ważne, od lat setnych przygotowywana jest do przejęcia tej pasującej do niej jak ulał funkcji honorowej. To z tej rodziny wywodził się degaullowski minister spraw wewnętrznych Francji. Jeden z przedstawicieli tego królewskiego rodu brał udział w walkach ostatniej wojny w formacji Andersa i na ołtarzu walczącej ojczyzny złożył to, co najcenniejsze – własne życie.
To wspaniały sprawdzony i fantastyczny , przypadkiem ocalony dla znajdującej się w potrzebie ojczyzny naszej, ród. Wyobraźcie sobie, jaki raj, ład i porządek nastąpi po zlikwidowaniu instytucji wyboru nowego prezydenta i tego bałaganu i żarcia się w okresie przedwyborczym, który na nasze utrapienie polskie odbywa się co pięć lat. Ponadto nie są tu obojętne koszta utrzymania urzędu prezydenckiego. Fundusz rezydencji Kwaśniewskiego był skromny, około 30 mln. rocznie. Za ostatniego Lecha Kaczyńskiego wzrósł do 70 mln. złotych, a znając pazerność naszych rodaków , można się spodziewać, że wzrośnie w najbliższych latach do kwot miliardowych. Utrzymanie monarchii będzie nas kosztowało niewiele, zapewniam was i gwarantuje, że skromne apanaże nowego króla nie zniszczą w żaden sposób naszego budżetu.
Zastanówcie się nad moją ewolucyjną i rewelacyjną propozycją, która może nas wszystkich zaprowadzić wreszcie do wymarzonego polskiego raju zgody narodowej i dobrobytu. Piszcie swoje uwagi w komentarzach do Trzosa Opolskiego i na mój emailowy adres i zastanówcie się nad organizacją ogólnopolskiej Partii Monarchistycznej, której celem dalekosiężnym będzie likwidacja urzędu prezydenckiego w Polsce i intronizacja po wiekach na tron polski nowego Poniatowskiego. Pozdrawiam was, moi wierni czytelnicy i dajcie głos w sprawie, nagłośnijcie ją, jeśli wam pasuje i organizujcie się w kluby monarchistów pod egidą Trzosa Opolskiego.
Jan St.Trzos de Sagorza – -przedstawiciel jednego ze staropolskich rodów z Opola. Z Bogiem !

Reklamy

3 Komentarze

Filed under dywagacje

3 responses to “Prezydenta urząd do kasacji- Jan St.Trzos de Sagorza

  1. xantypa

    Mistrzu Janie! Taka partia już jest, a nawet całe ugrupowanie tych partii. W 1997 została zarejestrowana Unia Polskich Ugrupowań Monarchistycznych.
    Informacja tu:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Unia_Polskich_Ugrupowa%C5%84_Monarchistycznych

    teraz regentem jest Aleksander Podolski
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Aleksander_Podolski
    Złap z nim kontakt, może chociaż „załapiesz” się na jakieś księstwo.
    Mam podejście egoistyczne i poprę pomysł tylko wtedy, jeśli będzie szansa na zostanie królową 🙂

  2. Na placu boju.

    Droga Pani Xantypo! Wiem o istnieniu w Polsce partii monarchistycznej, ale nie znam ani jej politycznego programu, ani członków z nazwiska i co znaczą. Ta Unia jest jakaś pasywna, martwa. Chciałbym byśmy wespół z panią tchnęli w działania na rzecz przywrócenia Polsce tronu nową energię i dlatego nie wiem, czy można z wiarą w skuteczność Unii zdynamizować jej działania. Czy nie lepiej byłoby organizować od nowa Partię Królewską, pozyskując ich sympatię i zaufanie do nas. Byłbym w stanie napisać program polityczny naszej Partii Królewskiej i jej statut. Ale najpierw wskazane byłoby rozpowszechnić idee takiej partii, zyskać zwolenników i zacząć początkową działalność organizacyjną.Dobre byłoby niniejszy tekst zamieścić w jakimś ogólnopolskim czasopiśmie i zbadać ,na jaki grunt idea nasza trafi. Czy Pani mogłaby ten nasz tekst, poprzedzony własnym tekstem wprowadzającym umieścić w jakimś poczytnym magazynie, albo w gazecie, bądź kto inny, sprzyjający takim działaniom? De Sagorza.

  3. Webmaster

    Internaucie o nicku “trzosek” nadającego z komputera 83.22.71.6 dziękuję za zwrócenie uwagi na błędy.