Jan Cybis niedoceniony. Jan St.Trzos de Sagorza.

Jan Cybis znakomity polski malarz, najwspanialsza postać w najnowszej historii Śląska Opolskiego, artysta, któremu przysługuje miano Opolanina XX wieku, jest w stronach rodzinnych niedoceniony. Postrzegany jest przez profanów sztuki jedynie jako artysta plastyk, którego dzieła zebrane są w Muzeum Śląska Opolskiego i imię którego nosi Opolskie Liceum Plastyczne. Dla osłody wymyślono jeszcze symboliczną nagrodę im. Jana Cybisa i ufundowano stypendium jego imienia. Tymczasem postać tego genialnego artysty wykracza daleko poza schematyczne myślenie o sztuce lub malarstwie z osobna. Jan Cybis, urodzony we Wróblinie w lutym 1897 roku, od lat najmłodszych prezentował swoją postawą światopoglądową i artystyczną, wymykającą się poprawnym wówczas schematom myślowym i politycznym. W wieku lat kilkunastu dostrzegł skomplikowaną społeczną i polityczną rolę mieszkańców Śląska Opolskiego, opowiadającą się za polską opcją narodowościową. To bardzo zagmatwało jego artystyczną edukację w Prusach i zmusiło do emigracji politycznej i opuszczenia stron rodzinnych na całe dziesięciolecia. W malarstwie, które pokochał od dziecka i które wbrew woli rodziców ,obrał na ryzykowny , nie dający w rozumieniu ojca żadnych korzyści materialnych, zawód, też napotykał na wielkie przeszkody. Malował inaczej od innych, był niezrozumiały przez tych, co uprawiali malarstwo akademickie i podążali utartą i sprawdzoną drogą do zdobycia sławy malarskiej i rozgłosu. Zdolności w młodym zbuntowanym artyście dostrzegł światowej sławy wielki niemiecki ekspresjonista, Ślązak z Lubawki Otto Mueller. To u niego, niemieckiego lidera malarstwa nowoczesnego, wykładowcy malarstwa na Wrocławskiej Akademii Plastycznej, pobiera Cybis naukę i zasady innego prezentowania pejzażu , w którym malarstwo nie polega na kopiowaniu natury, żeby nie było dokumentem podobieństwa z kreowanym tematem, ale które by wyrażało nasz stosunek do przyrody. Obraz ma stanowić wyraz naszych emocji i być efektem artystycznych przetworzeń i przeżyć. Swój program artystyczny sformułuje malarz znacznie później, po odbytych studiach plastycznych w Krakowie i Paryżu, dokąd pogoni go niecierpliwy i ciekawy nowego los. Malarz w dalekim Krakowie, w towarzystwie znakomitych zbuntowanych młodych i gniewnych artystów, określanych obecnie nazwą Kapiści, odnajdzie swoje powołanie i zrealizuje własną koncepcję malarską. W Paryżu, stolicy światowego malarstwa, zapozna się z najnowszymi tendencjami malarskimi i ich przedstawicielami. Stanie się największym polskim przedstawicielem Kapistów i liderem. Przyjaciółka Picassa Gertruda Stein,dostrzegając niezwykłe zdolności i wenę twórczą Cybisa, namawia naszego śląskiego geniusza, by dla sławy światowej porzucił środowisko polskich przyjaciół, a będzie mógł przy jej udziale i wielkiego Hiszpana stać się jednym z największych malarzy europejskich i światowych. Jan Cybis jak mało który, był człowiekiem pryncypialnym o stałym i wyrobionym systemie wartości. Nie daje się skusić. Pragnie pozostać malarzem polskim, bo wyboru już dokonał, chociaż nie wie, czy niewdzięczna nowa ojczyzna zaakceptuje ten wybór. Moim zdaniem wyboru dokonał złego. Ojczyzna wprawdzie uhonorowała po wojnie jego zdobycze artystyczne, ale uczyniła to po swojemu, byle jak i bez należnej genialnemu artyście estymy. Warto dodać, że u progu wojny Jan Cybis, rezygnując z perspektywy zdobycia sławy światowej, wraca razem z polskimi przyjaciółmi do Polski. Nie wie, że ta decyzja bardzo skomplikuje jego prywatne życie , a nawet narazi na śmierć.
Jedną z pierwszych decyzji władz okupacyjnych jest poszukiwanie zdrajcy narodu niemieckiego Hansa Cibisa po to, by go ukarać, zamknąć w lagrze i tam pozbawić życia. Cybis zawczasu przewiduje zagrożenie i pod zmienionym nazwiskiem ukrywa się w Krzemieńcu do końca wojny. Oto skrócony do minimum bohaterski i artystyczny szlak wybitnego śląskiego i opolskiego artysty, któremu od lat kilkunastu inicjuję pomysł wystawienia w Opolu pomnika. Jest to postać giganta opolskiej kultury i postawy śląskiej patriotycznej.

Tama, 1932, Jan Cybis, własność prywatna, olej, płótno, 52 x 67 cm;

Stawiamy bez miary pomniki w Opolu postaciom nie dorastającym do pięt Cybisowi. Jest naszą opolską dumą i chlubą Ziemi Sląskiej. To wybitny syn tej ziemi, znany w całym świecie. Inicjatywa powołania komitetu organizacyjnego na rzecz budowy pomnika Janowi Cybisowi była zgłoszona i rozpatrywana przez poprzednika obecnego Opolskiego Wojewody i o mało co, uwieńczona została by powodzeniem. Zmiana na stanowisku wojewody zniweczyła tę inicjatywę, ale jej nie pogrzebała. Dlatego ośmielam się zwrócić ponownie do Marszałka, bądź Wojewody, by z osobna, bądź wespół uwiecznili swoje rządy na urzędach wojewódzkich wystawieniem pomnika temu, który najbardziej ze wszystkich dotąd upamiętnionych, na czyn ten zasługuje. Mam nawet upatrzone miejsce na lokację takiego pomnika, ale nie zdradzę go, bo a nuż miejsce to wpadnie komuś na postawienie tam jeszcze jednego pomnika martyrologicznego. Drodzy decydenci, nie dajcie się zwieść głosom, że w Opolu jest już za nadto tych pomników, że lepiej za te pieniądze wybudować jeszcze jedno przedszkole. To będą głosy demagogów, malkontentów. Pomników wysokiej klasy i nie stawianych politykom jest w Opolu i Województwie na prawdę nie wiele. Ten pomnik można zrealizować na zasadach wsparcie społecznego i zbioru datków na to kulturowe przedsięwzięcie. Mogą być inne rozwiązania. Zastanówmy się razem jak projekt ten dało by się zrealizować.

Jan St.Trzos de Sagorza

akt na zielonym posłaniu, 1936 olej, płótno, 72 x 54 cm;
Jan Cybis 1936; Muzeum Sztuki w Łodzi;

Reklamy

2 Komentarze

Filed under malarstwo, Opole, Opolskie

2 responses to “Jan Cybis niedoceniony. Jan St.Trzos de Sagorza.

  1. mariusz

    „Drodzy decydenci, nie dajcie się zwieść głosom, że w Opolu jest już za nadto tych pomników, że lepiej za te pieniądze wybudować jeszcze jedno przedszkole.”
    Decydenci, może Ci de Sagorza wybacza, ale tu strzeliłeś samobója! PO co zestawiasz jedno z drugim? Czy Ty wiesz ile czeka się na miejsce w przedszkolu w Opolu? Zapisujesz dziecko do przedszkola, jak ono jeszcze jest zygotą. I nie masz gwarancji , ze będzie dla niego miejsce w żłobku czy przedszkolu.
    Gdybym miał wybierać pomnik czy przedszkole, mój wybór byłby przedszkole.
    Strzeliłeś polityczną gafę, de Sagorza!

  2. Na placu boju.

    Mariuszu, masz rację- przedszkoli w Opolu i całej Polsce brakuje, to fakt. Porównania takiego dokonałem, ale nie podałem, że jest to cytat z polemiki przed wystawieniem pomnika Musiołowi. Tak więc ta opinia nie jest moja, ale z nią się nie zgadzam. Inaczej niż ty. Wzrost dobrobytu i pomyślności narodu nie może odbywać się kosztem kultury. To sprawa organizowania przez polityków państwa idealnego, w którym nie będzie brakowało środków ani na jedno, ani na drugie. Zauważ jak wysoki jest standard życia w krajach zachodnich i zdobyty został nie kosztem oszczędzania na kulturze. W Niemczech w małych miasteczkach i dużych metropoliach jest bez liku pięknych wymyślnych, czasami banalnych, czasami patetycznych pomników. Stawiają je, nie dlatego, że mają nadwyżki finansowe, ale dlatego, że kochają piękno. Tam od wieków w każdej, czasem najprostszej rodzinie w domu wisiały obrazy, jadło się na pięknej markowej porcelanie, dbało się o wystrój mieszkania. Czas po temu, byśmy i my zadbali o wartości duchowe, głodni przecież już nie chodzimy.