Kresowiacy, zintegrujcie się.Jan St.Trzos de Sagorza.

Moja wygłoszona na stronach trzosa opolskiego niewinna teza o kresowiakach na Śląsku spowodowała okropną furię oburzonych czytelników. Głosy poruszonych, połączone z połajankami, przekleństwami i wyzwiskami od chamów i innych potworów zdołowały mnie całkowicie. Ośmieliłem się bowiem namawiać dobrych, łagodnych i sponiewieranych przez los kresowiaków, by zapomnieli o swoich wschodnich korzeniach i stali się wreszcie pełnoprawnymi mieszkańcami Śląska z prawem określania siebie mianem Ślązaka, Ślązaczki. Taki tekst, nawołujący do identyfikowania się z nową wspaniałą ojczyzną, upowszechniłem w eseju „Uśmiech Pana Boga w Łosiowie”. Podkreślałem w nim, że ja również jestem Kresowiakiem, ale moją ojczyzną jest Śląsk. To tej wspaniałej ziemi zawdzięczam wszystko, co dobrego spotkało mnie w życiu i ziemi tej i jej pogodnym i życzliwym starym mieszkańcom jestem wdzięczny  ponad wszelką miarę. Nowi mieszkańcy, przybysze ze wschodu i tuziemcy, po trudnych latach łączenia się w jedną zintegrowaną społeczność, wreszcie stanowią, mam taką nadzieję, złączony i nieróżniący od siebie szczep, określany mianem Opolanie. To już szóste pokolenie kresowiaków urodziło się w nowej ojczyźnie, posiadają więc prawo ziemi, są pełnoprawnymi Ślązakami. Aliści, za sprawą pewnych polityków, atmosfera wśród kresowiaków permanentnie jest podgrzewana w stronę nostalgicznych wspomnień i rozmyślań i roztrząsań jakie te kresy przed wojną były piękne i zasobne i jak wspaniale się tam mieszkało. Sugeruje się im, że utracili raj na ziemi, że gdyby tam pozostali, czuli by się jak w siódmym niebie, żyjąc w dobrobycie i wielkiej szczęśliwości. Przekonuje ich
o tym swoimi publikacjami pewien uczony i polityk. Co jakiś czas ukazują się w druku artykuły i książki jego autorstwa, budzące nostalgię za tamtą przeszłością i budzące nadzieję, że ich los może się odwrócić i oni wrócą szczęśliwi w rodzinne strony swoich już nawet nie dziadków, ale prapradziadków. Moje zdziwienie budzi reakcja inteligencji, a zwłaszcza mediów opolskich, które z takim nierozważnym pośpiechem i bez rozsądku partycypują w tej straceńczej propagandzie. Autor tych, gloryfikujących Kresy zna tamte strony zaledwie z turystycznych wyjazdów i obszernej literatury, którą wykorzystuje do swojej pseudonaukowej działalności. Jego działanie jest stricte polityczne, wyrachowane. Grając na bardzo wrażliwych sentymentalnych strunach kresowiaków Pan ten usiłuje zorganizować sobie elektorat wyborczy. Pragnie pozyskać ich wsparcie w nadchodzących wyborach parlamentarnych. I cel ten osiągnie – Kresowiacy pójdą za nim jak w dym! Jednak, chciałbym go prosić, by przez chwilę chociaż pomyślał o tym, jak straszliwą krzywdę temu środowisku pan ten wyrządza. Po tylu latach działań kulturowych integracyjnych polskich polityków, uczonych i publicystów, następuje bezmyślna próba rozwalenia, tak z mozołem ,przez lata budowana nowa powojenna społeczność śląska. Na ziemi śląskiej nie brakuje imponujących zamków i pałaców, godnych jego znakomitego pióra. Jest pod dostatkiem wysokiej światowej klasy artystów, architektów, pisarzy, uczonych i polityków. Śląskie uzdrowiska i kurorty są jak urokliwe bajeczne miejscowości zdrojowe
i wypoczynkowe, z którymi żądny kresowy Truskawiec, czy Jaremcze nie są w stanie konkurować. Lokując swoje zainteresowania w kresowej przeszłości
i gloryfikując kulturowe i materialne zdobycze pozostawione wyrokiem boskim po wojnie poza granicami Respubliki Polskiej, czyni Pan ogromne spustoszenia
w świadomości kresowiaków, robi im z mózgu wodę.
Piszę o tym, bo wiem, że problem ten został już w stolicy dostrzeżony i w chwili obecnej urasta do wielkiego problemu socjologicznego i psychologicznego. Poruszają go centralne czasopisma i garstka zaniepokojonych zjawiskiem uczonych i publicystów. Chciałbym problem ten uświadomić również opolskim politykom i dziennikarzom, którzy łapią się na lep ciekawej i niewinnej narracji o czymś, co nie warte jest przysłowiowej świeczki, a które czyni trudne do ocenienia zło. Nie ma ziemi dla mieszkańców Opolskiego wspanialszej i piękniejszej niż nasza wspólna ojczyzna zwana Śląskiem. To jej wszystkie swoje siły
i talent pisarski i artystyczny winniśmy podporządkować. Taką postawę we współczesnych nam czasach kontestowania pojęcia patriotyzm uważam za jedyną , godną upowszechniania i naśladowania. Kresowiacy powinni wiedzieć, że mają prawo ziemi do określania siebie Ślązakami i powinni z tego prawa korzystać
i go szanować.
Jan St.Trzos de Sagorza.

Reklamy

3 Komentarze

Filed under S.O.S.

3 responses to “Kresowiacy, zintegrujcie się.Jan St.Trzos de Sagorza.

  1. X-tine

    Szóste pokolenie, powiadasz Jasiu, szóste pokolenie wyrasta w Polsce, na Śląsku, przywiązane do legendy młodości już nie swojej, a praprapradziadów . Bo za czym ta tęsknota, nie za dobrobytem tamtejszej kresowej Polski, nie za wysokim poziomem życia, nie za wybitna edukacją , ochroną zdrowia i kulturą, nie za dobrami utraconymi. Wszystko to było dostępne, owszem, ale nielicznym, a dobra, na które oni się powołują, to w większości ubogie domostwa z oborą i częścią mieszkalną pod jednym dachem. Jeśli więc to nie tęsknota za utraconym rajem, to wyłącznie za utraconymi młodymi latami. Moje lata tez były najpiękniejsze, a że w Opolu spędzone, to miasto moje także jawi mi się z tamtych czasów piękne, ładniejsze od wszystkich Paryżów i Sznghajów. Nie dziwi też,że młode pokolenia dają się na te opowieści nabrać. W opowieściach pradziadów dobra owe urastają do rangi pałaców, wielkich obszarów rolnych , fabryk zostawionych i intratnych posad.
    W tym sensie Jasiu, zgadzam się z Tobą. Nie zgadzam się tylko z jednym , że nawołujesz do tego , by kresowiacy wtopili się w Ślązaków. To się nie stanie, bo jest niemożliwe, zbyt wielkie są kulturowe różnice. Ja bardzo chciałabym jedynie, aby Śląsk pozostał wielonarodowy i wielokulturowy , bo w tej różnorodności jest wielkie bogactwo i duża wartość dodana. Trzeba tą wartość zagospodarować, ale władze nasze nie bardzo zrobić to umieją. Nawet hasło ” Opole-miasto spotkań” ukradł nam Wrocław i na podstawie swojej wielonarodowości robi dziś karierę.
    Nie wiem, czy tak ąłtwo kresowiakom przyjdzie nazwać siebie Ślązakami. Moja rodzina przybyła do Opola z Polski centralnej, ale ja myślę o sobie per „Opolanka, a nie per „Slązaczka” chociaż miałabym do tego prawo ziemi. Ślązaczką nie nazwę się dlatego, że jest to nazwa zwyczajowo zastrzeżona do ludności autochtonicznej i nazwa ta nabrała, niestety, nieraz pejoratywnego znaczenia – zupełnie jak nazwa Kresowiak w użytym przez Ciebie kontekście. Wszystko to zawdzięczamy lokalnym politykom i czasom najnowszym.

  2. Na placu boju.

    X-tine, kim jesteś mądra i łagodna Pani? Tekst twój poruszył mnie swoim spokojem i rozwagą. Tyle zawarłaś w nim ważnych zagadnięć, ze nawet po części nie zdołam się do nich ustosunkować w tej krótkiej odpowiedzi na komentarz. Ale wyczuwam, że podzielasz mój sąd o kresowiakach i konieczność budzenia w nich innej śląskiej świadomości. Ojczyzna – to ten zakątek kraju, gdzie pochowani są nasi przodkowie. Tu, na Śląsku leżą moi dziadkowie, moi rodzice i siostry, stryjowie i stryjenki i i inni, których los po wojnie pod przymusem tu skierował. A los ten dla nich był bardzo wymagający, bo po odzyskaniu w roku 1918 niepodległości uczynił osadnikami na kresach wschodnich dokąd udali się w poszukiwaniu lżejszego chleba z rodzinnych niepołomickich stron. Ale i tam długo nie zasiedzieli się. Druga wojna miotnęła nimi w Opolskie.Nie wrócili do stron rodzinnych w Niepołomickie. Pytałem siostrę ojca, ciocię Hanię, czemu dokonali takiego wyboru. Jasiu, odpowiedziała mi, w Woli Zabierzowskiej, skąd wywodzi się ród, bieda aż piszczała, ziemniaki rodziły się wielkości paznokci, a stawiany w węgły /tak powiedziała/ drewniany dom co jakiś czas zalewała Wisła. Kiedy twój ojciec był w powijakach, kołyskę w domu unosiła woda, która ten nasz dom zalała. Wyjechaliśmy na parcelację, bo na kresach za kurę można było kupić morg pola. Tak to wspominała. W Opolskim dobrze gospodarzyli, czas od czasu odwiedzając krewnych w okolicach Niepołomic. Byliśmy i my z bratem w ubiegły roku w tamtych stronach ojcowskich, jak również w stronach ich przedwojennego osadnictwa, szukając grobu zamordowanego przez UPA brata ojca Stefana. Stare strony ojca i miejsce osadnictwa po roku 1918 według naszego poglądu w czasach nam współczesnych nie bardzo się różnią. Różnicę dostrzegamy dopiero tu, na Śląsku i teraz już wiemy – żadnej nowej ojczyzny już szukać nie będziemy. Jesteśmy teraz z wyboru i przekonania nową śląską gałęzią rodziny Trzosów, która już na wieki, jak ta z Pomorza-moich internetowych korespondentów Trzosów, Kazimierza i Władysława,którzy od stu lat czują się pomorzanami, będziemy Ślązakami. Takiego zdania są też nasi potomkowie. Pani X ,dziękuję Ci za głos w dyskusji i przepraszam, za przedługawą replikę. Serdecznie pozdrawiam. De Sagorza.

  3. joan

    Jaśku miły:
    krótką pamięć każesz nam mieć, skoro mienić się mamy Ślązakami. Polska była tam hen, gdzie Truskawiec i inne miasta z Twej opowieści, była od wieków – pomnij ilu. Tu jeno ptakiem przelotnym, może z wiekiem i krzakiem, ale nie będziem drzewem – Europa nam nie pozwoli. Tak jak sąsiedzi pamiętają o swojej ziemi, budując nawet muzeum wypędzonych, tak i w nas winna trwać pamięć o naszych ziemiach nie z naszej winy nam odebranych. Prawo do nazywania się Ślązakami chcesz dać, ale Kresowianie chcą mieć prawo do nazywania swojej Ojczyzny, tej, którą ojce przekazały. To jedno.
    Drugie: piękna ziemia śląska jest to prawda, wiele-śmy tu przez lata zniszczeń dokonali, ale są pióra, które nieśmiało pisują tu i ówdzie. Tylko, że pisać po polsku o Śląsku – niewielu chce publikować, a drukowac najlepiej po niemiecku: w ten sposób uczą swoją mniejszość swojej ojczyzny.
    pozdrawiam