Kossakowie. Jan St. Trzos de Sagorza

Kossakowie – fenomenalna polska rodzina, która w dziejach kultury narodowej nie zna odpowiednika posiadającego tak ogromnego dorobku w malarstwie i sztuce słowa. Prawdopodobnie również w świecie trudno byłoby znaleźć przykład, w którym członkowie jednego klanu rodzinnego wnieśli do ogólnonarodowej spuścizny w obszarze dóbr kultury duchowej i materialnej tak ogromny i ważny wkład.

W świadomości powszechnej funkcjonuje w Polsce przekonanie, ze Kossakowie to przede wszystkim malarze koni, bez potrzeby odróżniania czyj koń jest którego Kossaka i ilu tych nadzwyczajnie utalentowanych malarzy istniało. Wiedza ta o Kossakach ogranicza się przeważnie do stwierdzenia ,że był Juliusz i był Wojciech i jeszcze Jerzy i że oni malowali podobnie, do tego stopnia, że profanom często trudno jest odróżnić który jest który. Na pewno trudno jest również określić zbierającym ” kossaki”, jak w hierarchii cen antykwarycznych układa się relacja wartości poszczególnych obrazów w zależności od występującego przed nazwiskiem Kossak imienia autora.

Trudno niewtajemniczonym określić też jaka różnica w technice malarskiej występuje wśród nich. Otóż najstarszy z rodu, protoplasta znakomitych twórców Juliusz Kossak specjalizował się przede wszystkim w technice akwareli. Jego pierwsze nieudolne poczynania artystyczne poczęły się właśnie od niewinnych młodzieńczych rysunków koni na stadninie znakomitego kresowego magnata, mecenata sztuki i kolekcjonera narodowych pamiątek historycznych Juliusza Dzieduszyckiego. To on – wielki polski patriota pierwszy dostrzegł niezwykły samorodny talent młodzieńca i uczynił dużo dla promocji i wsparcia materialnego Juliusza, zakładając pozytywistycznie, że dosyć jest w Polsce spiskowania i ciągłego biedolenia nad losem utraconej państwowości. Ze trzeba wziąć się do roboty, tworzyć dobra materialne, podnosić stan świadomości kulturalnej i wspierać młode obiecujące talenty, które tworzyły by w przyszłości bazę pod niepodległe państwo.

Sztuka i dorobek miały stanowić wartość znacznie bardziej doniosłą niż puste patriotyczne czyny i gesty rejtanowskie. Juliusz Kossak pragnie swoje niezwykłe zamiłowanie do obranej techniki malarskiej – akwareli pogłębić, przekroczyć granicę dzielącą malarza samouka od profesjonalisty i dlatego obiera naukę w Paryżu u znakomitego francuskiego akwarelisty Horacego Verneta. Wybór miejsca i mistrza za sprawą doskonałych polskich doradców okazał się być trafieniem w dziesiątkę. Vernet (1789-1863) był wówczas wespół z niemieckim malarzem koni Albrechtem Adamem (1786-1862) malarzem największym w świecie specjalizującym się w scenach batalistycznych, na których postacią najważniejszą jest koń. W swoich zbiorach posiadam olejny obraz Albrechta Adama z Monachium (portret konia z amazonką), jak również scenę końską dziewiętnastowieczną „Śmierć ks.Józefa Poniatowskiego w Elsterze”, która jak sądzę jest repliką albo kopią jedynego dzieła H.Verneta o tematyce polskiej o naszym księciu. Obraz ten namalowany przez francuskiego mistrza, był często kopiowany przez licznych polskich malarzy koni. Kilka takich obrazów sygnowane są nazwiskiem Januarego Suchodolskiego, Juliusza Kossaka, bądź są anonimowe. Temat ten popularny jest również w licznych odbitkach graficznych, jako prace autorów nieznanych. Taką właśnie reprintową odbitkę oglądaliśmy w muzeum Kraszewskiego w jego domu-muzeum w Dreznie. Byłem na tej wycieczce zniesmaczony, że w tak renomowanym muzeum wiszą takie bezwartościowe pamiątki.

W porywie uczuć patriotycznych zadeklarowałem wówczas, że posiadam oryginalną dziewiętnastowieczną wersję niesygnowaną tego obrazu i że mógłbym go ofiarować w darze drezdeńskiemu muzeum Kraszewskiego. Obietnicę tę wypowiedziałem trochę na wyrost i teraz czynu tego żałuję. Jak bowiem stać może ubogiego emerytowanego nauczyciela na takie szlachetne gesty. Teraz mam problem jak z tej zagmatwanej sytuacji wyjść z twarzą. Chyba pójdę do spowiedzi i poproszę zaprzyjaźnionego księdza o zwolnienie mnie z tej obietnicy. Po prostu, tak po ludzku, na taki gest mnie nie stać. Co mieliby pomyśleć moi dwaj synowie. Wariat jakiś, czy co?

Wróćmy jednak do Juliusza. Tam właśnie w Paryżu dokonał się ostateczny wybór przez niego techniki malarskiej. Na całe życie Juliusz Kossak pozostał wierny jej i w historii polskiego malarstwa uchodzi jako jedyny i największy polski akwarelista XIX wieku. Wprawdzie popełnił znaczną ilość obrazów malowanych olejem, ale w tej dziedzinie pierwszeństwa ustąpił swojemu synowi – genialnemu polskiemu bataliście klasy światowej Wojciechowi Kossakowi. c.d.n.

Na filmie:

ZE SKARBNICY POLSKIEJ SZTUKI, KULTURY I TRADYCJI NARODOWEJ. Malarstwo WOJCIECHa KOSSAKa, muzyka FRYDERYKa CHOPINa . Utwory Fryderyka Chopina na zabytkowym fortepianie Pleyela z Muzeum Podkarpackiego w Krośnie wykonuje prof. Lidia Kozubek.

( Moja rada: najpierw poczekaj, aż się film doładuje, potem oglądaj)

Reklamy

Możliwość komentowania Kossakowie. Jan St. Trzos de Sagorza została wyłączona

Filed under kultura, malarstwo, muzyka

Możliwość komentowania jest wyłączona.