Warszawę zaorać!

Warszawa jest źródłem wszystkich polskich nieszczęść. Nawołuję polskich z bożej łaski uczonych do zajęcia się tym nie cierpiącym zwłoki problemem. Jeśli mój aksjomat zostanie przez niektórych czytelników Trzosa Opolskiego przyjęty z aprobatą i bez dyskusji, to proszę na poparcie go zabrać głos w polemice, którą umożliwia Pani Redaktor Xantypa w końcu każdej mojej wypowiedzi. Jeśli się nie zgadzacie, a wręcz oburza Was tego typu wypowiedź, to tym bardziej proszę się wypowiedzieć, byle nie z ukrycia, cichaczem, chyłkiem, anonimowo, zadając ciosy zza węgła. Historycznie tezę tę da się udowodnić bez szczególnego wysiłku. Warszawa tak zwana Nowa powstała na północ od Starej w początkach XV wieku i była wówczas zaniedbanym opóźnionym cywilizacyjnie i kulturowo prowincjonalnym miasteczkiem, któremu nieoczekiwanie i bezrozsądnie uśmiechnął się ślepy los.
Właśnie 16 marca br. minęła 405 rocznica przeniesienia stolicy naszego państwa z Krakowa do Warszawy, bowiem dokonało się to nieszczęście w roku 1596. Zgadnijcie, kto z wrogów lub przyjaciół lub krajowych spin doktorów pamiętał o tej rocznicy? O tej rocznicy pamiętali jedynie moi kochani Rosjanie! To ich rozgłośnia TV PLANETA oznajmiła na swoich falach tę ważną dla nas i zapomnianą przez nas wiadomość o mijającej rocznicy.Nie chcę osądzać winowajcę tego tragicznego w skutkach dla całego kraju i jego mieszkańców wydarzenia, króla Zygmunta III Wazę. Jemu chodziło jedynie o to, by być bliżej Szwecji i był to na owe czasy jedyny racjonalny argument, którym się posłużył. Na pewno uwzględnił również możliwość łatwej rejterady na wypadek kolejnego, tym razem udanego rokoszu. Nasz importowany z Północy król nie uwzględnił innych bardzo ważnych czynników. Nie zasięgnął głosów doradców, a przede wszystkim mędrców, metafizyków, astronomów i astrologów, czy wybór ten sprawdzi się.
Czy wybrana na nową stolicę miejscowość posiadała odpowiednie geofizyczne uwarunkowania. Czy działają tam pozytywne prądy i fluidy przyczyniający się do tworzenia atmosfery dobroci i uczynków pozytywnych i korzystnych dla tego skołowanego i nerwowego narodu. Czy w obranym na nową stolicę obszarze nie unoszą się w powietrzu szkodliwe miazmaty, które będą przez stulecia szkodzić rządzącym w takim miejscu władcom i wymuszać na nich negatywne, pozbawione rozsądku decyzje. Czy nowa stolica zjednoczy naród i uczyni go szczęśliwym. Czy będzie stamtąd płynąć przez wieki przesłania głębokiej mądrości i świadectwa wierności narodowi i dbania o jego interesy. Czy w nowej stolicy wśród sprawujących władzę nie będzie nigdy przestępców, chapaczy, kryminalistów, oszustów i zwykłych durniów. Czy, wreszcie, podobnie do porzuconego Krakowa, znajdzie się gdzieś w pobliżu nowej stolicy emanujący pozytywną energią zbawczy czakram, który swoją pozytywną energią wspomoże rządzących i uczyni na wieki naród polski, (albo lepiej powiedzieć obywateli rzeczypospolitej), bogatym i szczęśliwym, mądrym i zapobiegliwym, tolerancyjnym i otwartym na inność i odmienność.
Tyle ważnych pytań tu i teraz postawiłem, że w tym krótkim eseju nie dam rady na wszystkie odpowiedzieć. Ale też i Wam, drodzy przyjaciele, dam chwilkę czasu, byście mogli ewentualnie zastanowić się nad zagadnieniem i przygotować się na atak.
Jan St.Trzos de Sagorza pisze o tym, co go boli, co go koli i pozdrawiając was serdecznie, prosi , a właściwie zaprasza do jego następnych rozważań, czy Warszawkę, by kraj nasz uczynić szczęśliwym i bogatym i zjednoczonym w walce ze złem – Warszawkę, tego rozsadnika wszelkich nieszczęść naszego skołowanego ludu, zaorać.
Czołem . Jan St.Trzos de Sagorza z Opola. 3 kwietnia 2011 r.
źródła ilustracji: Link Link

Reklamy

Możliwość komentowania Warszawę zaorać! została wyłączona

Filed under dywagacje, historia

Możliwość komentowania jest wyłączona.