Opowiedz o Śląsku.Co znaczy być Ślązakiem.

Gazeta Wyborcza zbiera wypowiedzi na temat jak w tytule. Więc posłuchajcie, co ma do powiedzenia Nowy Ślązak. To taka kategoria mieszkańców Śląska, których przodkowie nie porodzili się na tej ziemi, ale ze Śląskiem nie identyfikują się całkowicie. Kategoria, którą nie ujmują w swoich statystykach socjologowie i ignorują politycy. I którą nikt nie pyta o zdanie, kim są lub kim chcieli by zostać. I prawdopodobnie jest to ta grupa, którą ksenofob Jarosław zalicza do swoich wyznawców, tak zwanych prawdziwych Polaków, będących w jego politycznych obrachunkach w opozycji do etnicznych Ślązaków. Kiedy więc ogłasza swoją teorię o Śląsku, liczy prawdopodobnie na bezwarunkowe wsparcie jego głoszonych w programie wyborczym poglądów. I ma rację.

Oto jeden z czołowych opolskich intelektualistów były rektor UO od dłuższego czasu ogłasza w Nowej Trybunie Opolskiej cykl artykułów o kresach. Jest to cykl opowieści, na ogół znanych i opisanych w rozmaitych publikacjach naukowych, publicystycznych i wspomnieniowych. Nihil novi! Jednak zawiera pewną polityczną kalkulację. Ma bowiem przekonać nowych mieszkańców tych ziem, że tereny (kresy wschodnie), które potracili w wyniku działań wojennych, to raj utracony. To ziemia mlekiem i miodem płynąca i teraz ,zamieszkując Śląsk, muszą o tym pamiętać, bo on im o tym ciągle przypomina. Pomija całkowicie cały wachlarz zagadnień i problemów, z którymi borykano się na wschodzie. Nie wspomina o przysłowiowej galicyjskiej nędzy, o konfliktach narodowościowych i nieustającym poniewieraniu rdzennych mieszkańców tamtych terenów. O bezrobocie, które sięgało najwyższej procentowej liczby w porównaniu do innych regionów Polski przedwojennej. Rysując obraz szczęśliwości i piękna tamtejszej przyrody, chce zatuszować prawdziwy zacofany i niesprawiedliwy i ułomny charakter układów międzyludzkich. W jakim celu człowiek ten tak intensywnie mąci tym ludziom w głowach, zamiast przemawiać do nich głosem rozsądku: „Zauważcie, jaki wspaniały dar uczynił Wam dobry Pan Bóg, wybierając na nową 0jczyznę tak wspaniały kraj, jakim jest cały Śląsk!”. On o tym nie wspomina, bo jemu chodzi o kiełbasę wyborczą. O pozyskanie głosów w zbliżających się wyborach do senatu.

Kresowiacy, łasi na tego typu pochlebstwa, pójdą za nim ,jak w dym. Wybiorą go, ale spustoszenia ,które poczyni w ich świadomości, pozostaną na następne ich pokolenia. Zamiast integrować się z nową wspaniałą ojczyzną i, korzystając z prawa urodzenia, prawa ziemi i stać się raz na zawsze prawdziwymi Ślązakami, będą rozpamiętywać przez kolejna dziesięciolecia wmawiane przez manipulatora kresowe wspaniałości. Tak więc filozofia pana Jarosława też będzie im odpowiadać. Oni rzeczywiści kojarzą prawdziwego Ślązaka z niemieckością i natężają ucho ciekawie, co mówi Warszawa – ta nacjonalistyczna, ksenofobiczna, antyeuropejska.

Powiem panu, panie Jarosławie, Ślązacy nie są proniemieccy i nie są Niemcami, ale są Europejczykami par excellence. Cecha ta wypływa z ich odwiecznych powiązań z kulturą zachodu. Z kulturą polityczną również. Upadek naszego rodzimego trybuna śląskiego Wojciecha Korfantego w wolnej i niepodległej już Polsce to świadectwo jego niezrozumienia i nieakceptowania tamtych nieeuropejskich politycznych obyczajów i gwałcenia wszelkich wysokich światowych norm etycznych i moralnych. To świadectwo zdumienia i niemożliwości dostosowania się do azjatyckiego sposobu prowadzenia walki politycznej. Do tych metod, które po dziś dzień uprawia Pan i pana namaszczeńcy, wywodzący się z Brudna i którym bliższa jest wschodnia orientalna forma sprawowania władzy. Ślązacy ,w odróżnieniu od słowianofilskiej opcji nacjonalistycznej, określanej mianem prawdziwie polskiej, są okcydentalistami. Co raz bardziej sfrustrowanymi poczynaniami Warszawki i co raz bardziej z nadzieją spoglądającymi nie w stronę Berlina, jak pan suponuje, ale w stroną Brukseli. To spoglądanie wiąże się z nadzieją na całkowitą europejską integrację, na jeden zjednoczony kontynent i jeden naród z wpisaną w kwestionariuszu sposkowym w rubryce narodowość – europejczyk.

De Sagorza kończy swoje patriotyczne dywagacje z nadzieją, że redaktorzy Gazety Wyborczej nie wystraszą się jego radykalnych poglądów i głos jego (do którego nawoływali w GW z dnia 8 kwietnia 2011 r.) i jak obiecali, zamieszczą w wyznaczonym na stronie drugiej kąciku p.t.”Opowiedz Polsce o Śląsku.

Jan St.Trzos de Sagorza, Opole, 10 IV 2011 r. Czołem.

Reklamy

6 Komentarzy

Filed under S.O.S.

6 responses to “Opowiedz o Śląsku.Co znaczy być Ślązakiem.

  1. xantypa

    Jasiu, a ja się tu w Opolu urodziłam, to nie mogę się nazywać Nową Ślązaczką. Jak byś nazwał takich jak ja?

  2. Na placu boju.

    Droga Xantypo, pisząc o Nowym Ślązaku, miałem na myśli siebie samego i tych wszystkich, którzy porodzili się na Kresach, ale całkowicie i bezwarunkowo uznają Śląsk za własną ojczyznę. Ci, co się porodzili z rodzin powojennych przesiedleńców są już prawem ziemi i miejsca urodzenia autentycznymi synami i córkami tej wspaniałej, sprezentowanej ich rodzicom przez łaskawego Pana Boga, nowej nieporównywalnie piękniejszej od Kresów OJCZYZNY – ŚLĄSKA. Są więc najprawdziwszymi Ślązakami. Ja im i Tobie osobiście zazdroszczę i dlatego nazywam siebie nowym Ślązakiem, z nadzieją ,że Walter Czok uzna mnie w końcu za Ślązaka prawdziwego i dokona właściwej celebracji przy udziale członków TK PSK , mianując Ślązakiem naturalnym.

  3. Walter

    Jasiu ponieważ zostałem przywołanydo tablicy to muszę się jakoś ustosunkować do Twojego artykułu o śląsku i slązakach.Otóż niefortunna acz świadoma wypowiedz p.Jarosława spowodowała napewno znaczący wzrost ilosci Slązaków i Kurpiów deklarujących swoją narodowość śląską czy kurpiowską.Ale wracając trochę do przeszłosci, NIKT NIE MA PRAWA KAZAC KOCHAĆ NOWĄ OJCZYZNĘ , a Ty chcesz żeby w dowód ” wdzięcznośći” że tutaj znależli przystań ludzie którzy z powodu różnych zawirowań dziejowych , uciekając często przed śmierćią, zapomnieli o swoich przodkach sąsiadach, o kulturze, Żeby to osiągnąć trzeba by zrobić transfuzję krwi i wymieńić mózgi milionom ludzi na całym świecie .Nie Jasiu nie tędy droga. Uważam że ludzie którzy nie z własnej woli , a często pod przymusem musieli zmienić miejsce zamieszkania mają prawo wyboru ojczyzny. Jasiu Ty masz prawo czuć się slązakiem, gdyż Twoje wiadomośći dotyczące Śląska, jego ludzi , jego kultury ,historii czy nawet geografii wyprzedzają o parę długośći wiadomośći jakie mają jakie mają o sobie rdzenni Ślązacy. Ty masz prawo czuć śię obrażonym wypowiedzią p.Jarosława.Nie miej jednak żalu i pretensji do p. Stanisława który pisząc o kresach przybliża niektórym ludziom kraj ich dziećiństwa.Lata dziecinstwa najdłużej śię pamięta i często wraca do nich wspomnieniami, Ja sam będąc czasem z kolegami spotykam się z pytaniem…słuchaj , a ta grusza czy jabłoń gdzie kradliśmy owoce u gospodarza jeszcze stoi? To wszystko wspomnienia , a wspomnień nie da się zatrzeć, wymazać.Jeszcze mówiąc o warszawie , dziękujmy Bogu że stolica została przenieśiona z Krakowa do centrum Polski, po 1-sze centrum kraju,po 2-gie uratowany Kraków stał śię miastem nauki i kultury. Pozdrawiam. Walter

  4. Na placu boju.

    Walterze, pamięć nie jest dziedziczna. Nie można pamiętać emocji swoich dziadków i pradziadków. Tu porodzenie mają już tylko swoje własne wspomnienia zakodowane w swoim biologicznym komputerze. A tamci niech sobie wspominają i piszą pamiętniki. Ale niech nie mącą! Facet ,co pisze te nostalgiczne opowieści o kresach, nie jest kresowiakiem – on uprawia politykę! Mącąc w głowach blokuję przesiedleńcom świadomość, że oni są już, Ci – tu porodzeni, naturalnymi Ślązakami. Ja natomiast przywołuję :”Kresowiacy, jesteście naturalnymi Ślązakami, bo nimi jesteście z wyboru Pana Boga. Brakuje Wam jedynie tej świadomości, a tamte artykuły pozbawiają Was wiary. Nie czytajcie go! Poznawajcie dzieje śląskie, piękno tej ziemi. Żaden Truskawiec, ani Jaremcze do pięt nie dorasta takim bajecznym kurortom, jak Duszniki, Polaniaca, Kudowa, ect.., ect…”. No i co sądzisz?

  5. Walter

    Jasiu pisząc o bajecznych kurortach zapomniałeś wspomnieć o Wójtowej Wsi i jej osobliwościach. Ale żarty na bok, jestem na poważnych stronach i muszę Ci poważnie odpowiedzieć.Otóż z prawdziwą przyjemnością czytam artykuły p.Stanisława na temat kresów, są one poparte jego ciężką pracą , wywiadami i podróżami na wschód.Poza tym tyle nasłuchałem się na temat kresów, że muszę przyznać iż sam je polubiłem. Z prawdziwą przyjemnością,postaram się pojechać zwiedzić te ziemie utracone. Jasiu czy gdyby nie wojna , i ludzie by tam mieszkali to kresy nie byłyby ich ojczyzną? Dlaczego Polacy mieszkający w Ameryce mówią że ich ojczyzną jest Polska, Jasiu nie miej złego zdania o tych co tęsknią za ojczyzną, nawet gdy ich ojczyzną jest Truskawiec czy Jaremcze , przypuszczam że Ty żle definiujesz słowo narodowość, u Ciebie jest to powiązane z krainą geograficzną , bez prawa odchyłki co w sercu bije. Pozdrawiam Walter

  6. Na placu boju.

    Walterze, podoba mi się twoja forma prowadzenia dyskusji. Jest pełna dystansu i kultury polemicznej, ale racji przyznać tobie w omawianej sprawie nie umiem. Co może kochać w opisywanych kresach facet, który zna je tylko z obrazków i nostalgicznych wspomnień sąsiadów spod Świebodzina? Czemu z równie wielkim poświęceniem nie zachwala im urodę i piękno i korzyści jakie zyskali po przyjeździe do nowej ojczyzny. I nie namawia ich do poznania i umiłowania tego, co ich otacza, a które po stokroć jest wartościowsze i piękniejsze. Co jest ich wspaniałą ziemią obiecaną, do której ich niczym biblijny Mojżesz zaprowadziła święta trójca z Jałty i Poczdamu.