Michał Szołochow – konieczność rewizji.

Bohater „Cichego Donu” Grigorij Mielechow jest postacią wyjątkową w literaturze radzieckiej. Decydując się na publikację powieści „Cichy Don” Szołochow zagrał va bangue. Uczynił swojego głównego bohatera powieści dońskiego kozaka Mielechowa wrogiem Rewolucji Październikowej, czynnie zaangażowanego w walkę zbrojną z władzą radziecką. Takiej ogromnej zniewagi Stalin i cały represyjny aparat komunistyczny nikomu nie przebaczał. Pisarze i poeci epoki nowego socjalistycznego ustroju za najmniejsze uchybienia ideologii marksistowskiej i sprzeciwu jej doktrynerom kończyli swój żywot artystyczny i fizyczny w bardzo tragicznych okolicznościach. Jednak Szołochowowi udało się uniknąć odpowiedzialności karnej. Przeciwnie – zdobył za życie w ZSRR niebywały rozgłos i wszystkie osiągalne przywileje i zaszczyty, a w roku 1965 został literackim laureatem Nagrody Nobla. Czemu Stalin oszczędził pisarza? Ta zagadka nie jest rozwiązana do dziś. Prawdopodobnie wyjątkowa artystyczna siła utworu i wiara wodza w ewentualne zagospodarowanie talentu pisarza w gloryfikowaniu jego postaci rozwinęły nad pisarzem jego (Stalina) parasol ochronny. Moim skromnym zdaniem pisarz był postacią labilną, kunktatorską, oportunistyczną, w dodatku podszytą strachem zdemaskowania przez organy KGB autorstwa powieści. Beria i cały aparat służb wewnętrznych musieli posiadać całą wiedzę o machlojkach Szołochowa przy pisaniu „Cichego Donu”, jednak (co Stalinowi należy zapisać na plus) Stalin interesował się literaturą, był oczytany i doskonale zorientowany w tym „co piszczy w literaturze” i jak ją sobie ustawić. Sybaryta Szołochow pragnął zapewne, gloryfikując w kolejnym utworze najokrutniejszy period w rządach stalinowskich – czasy kolektywizacji w ZSRR, w powieści „Zorany ugór” i służąc piórem tyranowi, osiągnąć błogi stan komfortowej, beztroskiej, w całkowitym luksusie egzystencji, pławiąc się w cielesnej rozkoszy i bogactwie. To osiągnął bez cienia wątpliwości! Nie był typem cierpiętnika i nie cierpiał za miliony. Nie posiadał rozwiniętego europejskiego etycznego i moralnego systemu wartości i pod tym względem nie dorównywał wielkim rosyjskim i radzieckim pisarzom i myślicielom klasy Sacharowa, Sołżenicyna, czy Tołstoja. Wezwany do Ambasady Polskiej w Moskwie De Sagorza, lecąc w samolocie, wierzył w słuszność wypowiedzianych na Uniwersytecie Wołgogradzkim (Stalingradzkim) do adiunktów i asystentów opinii, że Szołochow nie jest autorem „Cichego Donu”. Jeśli więc służba dyplomatyczna polska w ZSRR okaże się serwilna względem naszego wielkiego brata i zastosuje ostre wobec niego sankcje za mówienie prawdy, to sprawa jest przechlapana, a niedoszłemu doktorowi grozi los bezrobotnego i długie wieczorne rozmyślania, czy warto się wychylać?
Jan St.Trzos de Sagorza Opole, 30 VII 2011 r.


Cichy Don-reżyseria Sergiej Gerasimow-fragment

Reklamy

Możliwość komentowania Michał Szołochow – konieczność rewizji. została wyłączona

Filed under literatura, S.O.S.

Możliwość komentowania jest wyłączona.