Monthly Archives: Luty 2012

Nad filiżanką Ewy Braun

Myśli czarne kiedy dopadną mnie z kilku stron, a pocieszenia znikąd, sięgam po porcelanową filiżankę Ewy Braun i zaparzam kawę. Czynność ta zabiera sporo czasu i myśl natrętna, powodująca stany lękowe i ogólną depresję, powoli zaczyna się wyciszać i wycofywać. Filiżanka Ewy Braun? O którą Ewę chodzi? No właśnie, o tą ,która na dźwięk tego imienia i nazwiska kojarzy się w pamięci i łączy się z historycznymi wydarzeniami minionej epoki. Co więc moja filiżanka z zabytkowego kompletu kawowego ma wspólnego z Panią z tragicznych historycznych stronic, o losach której wiedzą prawie wszyscy. Opowiem tę historię – jedną z licznych moich przygód kolekcjonerskich, by ją utrwalić w słowie i podkreślić jak wiele niespodzianek i fascynacji dostarczają rozmaite pasje kolekcjonerskie i przygody ze sztuką. Giełda staroci tamtym razem zorganizowano w Lądku-Zdroju, uzdrowisku urokliwym, pięknym,zapomnianym i zaniedbanym. Śląskie uzdrowiska są bajecznymi perełkami jak z bajek. Wyprawa samochodem w piękną słoneczną letnią sobotę stała się nie tylko wyprawą relaksową, ale przede wszystkim o złote runo, którego poszukuję na każdej giełdzie i co dziwne – znajduję ! Tak było i tamtym razem, a działo się to kilkanaście lat temu. Na jednym ze stoisk rozłożonych na bruku wokół Ratusza uwagę moją zwrócił piękny ręcznie zdobiony serwis kawowy. Podniosłem jedną filiżankę ze spodeczkiem i zacząłem ją oglądać. Zapytałem o cenę i po usłyszeniu odpowiedzi wiedziałem, że jej nie kupię, tym bardziej całego kompletu sześciu filiżanek ze spodeczkami, bo stan mojego portfela nie jest na taką kwotę przygotowany. „Może Pan kupić pojedynczy zestaw”- pojednawczo zaproponował sprzedawca. „Widzę, że Pan zna się na porcelanie. A to jest ręcznie zdobiony Carl Tielsch z 1870 roku. Proszę się nie zastanawiać nad nad kupnem, bo jest to najcenniejsza rzecz na dzisiejszej giełdzie”- zagadnął rozmowny sprzedawca. Widać było po sprzedającym, że nie jest to zawodowy sprzedawca staroci,ale co najmniej emerytowany nauczyciel, który właściwie dla radości obcowania i wymiany poglądów o sztuce z rozmaitej maści szaleńcami-kolekcjonerami ma radość uczestniczenia w tym kulturowym wydarzeniu. Kiedy z mina smutną rezygnacji odkładałem filiżankę na jego posłanie na bruku z innymi starociami, sprzedawca użył ostatniego argumentu: „Znam Pana z widzenia i wiem, że jest Pan znanym wśród wystawców kolekcjonerem i dlatego namawiam do kupna. To bezcenna rzecz i powiem w tajemnicy, że z tej filiżanki piła kawę Ewa Braun”. (c.d.n.) Opole .25.02.12. Czołem

Reklamy

Możliwość komentowania Nad filiżanką Ewy Braun została wyłączona

Filed under S.O.S.

Zwierzęta ulubione

Każdy z nas ma jakieś tam ulubione zwierzę. Jednym z wielu punktów testu, który zakodowała w nas przyroda jest pytanie o nasz stosunek do zwierząt. Test nie zawiera instrukcji jak należy analizować odpowiedz, ale, jak sądzę, chodzi tu o miarę człowieczeństwa zawartego w każdym z nas. Nie wspomnę tu o sadystach i dręczycielach zwierząt domowych, psów i kotów, o których ostatnio głośno w publikatorach. Okrutny sadystyczny stosunek gospodarza do żywego inwentarza, znęcanie się nad uwiązanym na łańcuch psem lub maltretowanie kota określane jest stosunkiem zwierzęcym człowieka do ssaków rzędu niższego. Podkreśla się, że taki człowiek nie jest człowiekiem, a zwierzęciem, który zatracił, albo w ogóle nie został obdarzony uczuciami wyższymi. W takim rozumowaniu brak jest logiki. Świat zwierząt nie zna lub nie posiada zdolności znęcania się. Lew lub tigr zabija, bo musi trwać. Takim go uczyniła przyroda. Ofiary polowania nie są dręczone, ale są zabijane i natychmiast zjadane. Zwierzęta, na które polują mięsożerne wiedzą o tym i godzą się na to. Książki z których uczyłem się zoologii nie podawały ani jednego przykładu znęcania się jednego zwierzęcia nad innym. Chociaż sam zaobserwowałem jak koty zabawiają się pojmanymi myszami i wiem, że dla kota jest to zabawa, dla myszy zaś nie koniecznie. Tak więc człowiek, który znęca się nad zwierzętami nie jest zwierzęciem. Koniecznie trzeba mu wystawić inną przydawkę, inne miano, które by konkretnie określało jego osobowość lub wymieniało z nazwy (pejoratywnej oczywiście) całą tą grupę jako podczłowieczą, a nawet podzwierzęcą. Co sądzicie?
A teraz wrócę do tytułu mojego esseju. Dla zabawy wymyśliłem kiedyś na potrzeby własne do zbadania osobowości rozmówcy test typu freudowskiego: „Powiedz mi jakie jest twoje ulubione zwierzę, a powiem Ci kim jesteś”. Domyślacie się, że odpowiedzi były bardzo różne. Przeważały jednak zwierzęta domowe: pieski, koty, papużki, czasem cielaczki, kózki i wiewiórki. Tego typu odpowiedzi dyskwalifikowały rozmówcę i automatycznie kwalifikowały do grupy ludzi infantylnych, słabych, bez wyraźnej osobowości. Rzadko natomiast pytany zaliczał do zwierząt ulubionych: krokodyle, słonie, jaszczurki, węże, rekiny i inne z gatunku istot drapieżnych. Hieny i szakala nigdy nikt nie wymienił i nie wymieni, prócz jednego bardzo oryginalnego i silnego człowieka, którego zawsze podziwiałem i szanowałem. Zgadnijcie o kogo chodzi, a dla ułatwienia dodam, że jego ulubionym zwierzęciem jest hiena, i że on taką wybraną w Warszawskim ZOO opiekuje się i wspiera ją finansowo. Dla jego potrzeb estetycznych zwierze jest przed spotkaniem ze sponsorem myte i czesane i gotowe do wspólnych zdjęć dla zwołanych fotoreporterów. Przebić takiego faceta nie można! To jest dopiero osobowość! Pozazdrościć! Chociaż też należę do grupy ludzi nonkonformistycznych, to aż tak daleko w poszukiwaniu ulubionego zwierzęcia bym się nie posunął.

A czy Ty lubisz słonie?

A czy Ty lubisz słonie?

obrazek z (link)

Nie lubię natomiast słoni. I z tego uczucia jestem gotów się wytłumaczyć. Kiedyś lubiłem te zwierzęta, ale odkąd dowiedziałem się, że zwierzęta te dosłownie demolują zielone obszary Afryki, że dla zaspokojenia głodu jeden słoń potrzebuje dziennie do czterech ton zielonej paszy, włosy stanęły mi dęba. Zrezygnowałem więc ze słoni, jako mojego ulubionego gatunku i pogodziłem się z faktem, ze dla utrzymania równowagi świata zwierząt trawożernych prowadzony jest przez człowieka odstrzał słoni i regulacja kontrolowana tych pięknych zwierząt. Zacząłem nerwowo rozglądać się za innym gatunkiem zwierzęcia na wypadek, gdyby mnie ktoś zapytał o moje ulubione zwierzę, a ja nic na podorędziu nie miałem. Uruchomiłem wyobraźnię i przez kilka lat poszukiwałem tego ulubionego zwierzęcia. W popłochu to robiłem w obawie, że zadane mi zostanie takie pytanie. Wyobraźcie sobie pomogła mi telewizja. Zrezygnowałem z oglądania w tv filmów fabularnych na rzecz dokumentalnych filmów o zwierzętach. c.d.n.

De Sagorza pozdrawia swoich czytelników i prosi o komentarze. Opole, 7 lutego 2012 roku. Czołem.

Możliwość komentowania Zwierzęta ulubione została wyłączona

Filed under S.O.S.