Nad filiżanką Ewy Braun

Myśli czarne kiedy dopadną mnie z kilku stron, a pocieszenia znikąd, sięgam po porcelanową filiżankę Ewy Braun i zaparzam kawę. Czynność ta zabiera sporo czasu i myśl natrętna, powodująca stany lękowe i ogólną depresję, powoli zaczyna się wyciszać i wycofywać. Filiżanka Ewy Braun? O którą Ewę chodzi? No właśnie, o tą ,która na dźwięk tego imienia i nazwiska kojarzy się w pamięci i łączy się z historycznymi wydarzeniami minionej epoki. Co więc moja filiżanka z zabytkowego kompletu kawowego ma wspólnego z Panią z tragicznych historycznych stronic, o losach której wiedzą prawie wszyscy. Opowiem tę historię – jedną z licznych moich przygód kolekcjonerskich, by ją utrwalić w słowie i podkreślić jak wiele niespodzianek i fascynacji dostarczają rozmaite pasje kolekcjonerskie i przygody ze sztuką. Giełda staroci tamtym razem zorganizowano w Lądku-Zdroju, uzdrowisku urokliwym, pięknym,zapomnianym i zaniedbanym. Śląskie uzdrowiska są bajecznymi perełkami jak z bajek. Wyprawa samochodem w piękną słoneczną letnią sobotę stała się nie tylko wyprawą relaksową, ale przede wszystkim o złote runo, którego poszukuję na każdej giełdzie i co dziwne – znajduję ! Tak było i tamtym razem, a działo się to kilkanaście lat temu. Na jednym ze stoisk rozłożonych na bruku wokół Ratusza uwagę moją zwrócił piękny ręcznie zdobiony serwis kawowy. Podniosłem jedną filiżankę ze spodeczkiem i zacząłem ją oglądać. Zapytałem o cenę i po usłyszeniu odpowiedzi wiedziałem, że jej nie kupię, tym bardziej całego kompletu sześciu filiżanek ze spodeczkami, bo stan mojego portfela nie jest na taką kwotę przygotowany. „Może Pan kupić pojedynczy zestaw”- pojednawczo zaproponował sprzedawca. „Widzę, że Pan zna się na porcelanie. A to jest ręcznie zdobiony Carl Tielsch z 1870 roku. Proszę się nie zastanawiać nad nad kupnem, bo jest to najcenniejsza rzecz na dzisiejszej giełdzie”- zagadnął rozmowny sprzedawca. Widać było po sprzedającym, że nie jest to zawodowy sprzedawca staroci,ale co najmniej emerytowany nauczyciel, który właściwie dla radości obcowania i wymiany poglądów o sztuce z rozmaitej maści szaleńcami-kolekcjonerami ma radość uczestniczenia w tym kulturowym wydarzeniu. Kiedy z mina smutną rezygnacji odkładałem filiżankę na jego posłanie na bruku z innymi starociami, sprzedawca użył ostatniego argumentu: „Znam Pana z widzenia i wiem, że jest Pan znanym wśród wystawców kolekcjonerem i dlatego namawiam do kupna. To bezcenna rzecz i powiem w tajemnicy, że z tej filiżanki piła kawę Ewa Braun”. (c.d.n.) Opole .25.02.12. Czołem

Reklamy

Możliwość komentowania Nad filiżanką Ewy Braun została wyłączona

Filed under S.O.S.

Możliwość komentowania jest wyłączona.