Nad filiżanką Ewy Braun-część 2.

„Co Pan powiedział? proszę powtórzyć”- zapytałem zaskoczony. „Mówię, że z tej filiżanki kawę piła Ewa Braun”- teraz już bez tajemniczej miny potwierdził mój rozmówca. „Która Ewa Braun, ta od Adolfa?”. Moje zdziwienie sięgnęło szczytów tatrzańskich, a niewiara jeszcze wyżej. „Czemu Pan się tak dziwi? – gość nie krył satysfakcji z mojego osłupienia. Wiedział co mówi i widząc moje zwierzęce zainteresowanie tematem, opowiedział historię porcelanowego serwisu. Na giełdę staroci przyjechał z Nysy i oprócz innych drobiazgów zabrał ze sobą serwis kawowy Ewy Braun, jak go nazywał. Część antyków, które posiadał, kupił od swojej znajomej, Niemki, mieszkającej samotnie w Nysie. Była osobą bezkonfliktową, pogodną i czas od czasu swój domowy budżet ratowała wyprzedając bibeloty, których było w jej mieszkaniu pod dostatkiem. Nie miała krewnych w Niemczech,ani na Śląsku i często, kiedy brakowało jej na koniak i słodycze, zapraszała go do mieszkania, by wybrał kilka drobiazgów na giełdę do spieniężenia. Nigdy jednak nie godziła się sprzedać stojącego na honorowym miejscu w serwantce kompletu kawowego. „Tego niech Pan nie rusza”-mówiła, kiedy gość wskazywał na serwis i obiecywał godziwą za niego zapłatę,- To wyjątkowa pamiątka! Nie jest na sprzedaż!”. Nie chciała jednak zdradzić tajemnicy, która ją wiązała z tym chronionym i bardzo cenionym zestawie do kawy. Mijały lata i pewnego razu, niedomagająca i niedołężna już kobieta, w podziękowaniu za okazywaną jej pomoc, oznajmiła mu, że po jej śmierci odziedziczy on po niej właśnie ten komplet kawowy. Poprosił ją jednak, by zdradziła mu przed śmiercią tajemnicę tej porcelanowej zagadki. I wtedy pani Hildegard wyjawiła ukrywaną w sercu przez 40 lat tajemnicę rodzinną. W tym komplecie w Nysie w rodzinie Braunów podawano kawę poranną i z filiżanki z kompletu kawę popijała goszcząca u nich krewna z dalekiej Bawarii Ewa Braun. To koniec jego opowieści. Stałem w milczeniu przez jakąś chwilę, nie wiedząc ,co poczynić, kiedy moja Liza szarpnęła mnie za rękaw i szepnęła: „Bajeruje facet, nie kupuj tego. Chodźmy już”. Zrezygnowaliśmy z zakupu i odchodząc usłyszałem jeszcze jak wypowiedział skierowane w moją stronę słowa:”Relata refero”. Zrobiliśmy jeszcze kilka kółek wokół Ratusza, ale spokoju zaznać nie mogłem. Serwis jest piękny, ręcznie zdobiony i kompletny. Wytwórnia Carla Tilscha „Altwasser” z Waldenburga (Wałbrzycha), która go wyprodukowała , w latach 60-80 XIX wieku należała do jednej z najdoskonalszych na Śląsku. Swoimi wyrobami dorównywała wówczas Miśni. Uczestniczyła wtedy we wszystkich wystawach porcelanowych w Europie, a nawet w Australii. Zdobyła rynek w Meksyku i miała tam swój firmowy sklep. Serwis Ewy Braun był ręcznie zdobiony kwiatami i posiadał na denkach znaki wytwórni – błękitnego orła pod glazurą z literkami CT. Zawróciłem raptownie bo zdecydowałem nabyć go, ale gdy dochodziliśmy do stoiska, zobaczyłem,że jakaś para niemiecka trzyma serwis w rękach i negocjuje cenę. Z dala obserwowałem scenę,nerwowo przebierając nogami. Niemcy odeszli, mówiąc, że się namyślą i wtedy wrócą. Już się nie zastanawiałem ani chwili i nie targowałem się. Kupiłem serwis Ewy Braun i teraz od lat jest moim zbawieniem w chwilach goryczy i rozterek. Przez całe te lata szukam potwierdzenia mitu, bądź legendy, czy Ewa piła z tego serwisu kawę, czy nie. Moje poszukiwania dowodów skoncentrowały się na tym ,czy w Nysie przed wojną mieszkali Braunowie. Znalazłem takie dowody: rodzina Braunów mieszkała w dzielnicy willowej przy Obermahrengasse. Z opowieści miłośników miasta i historyków profesjonalnych i tych domorosłych, a także z opowieści starych przedwojennych mieszkańców, odwiedzających Nysę, wynika jednoznacznie, że Ewa w Nysie była i że nyska rodzina Braun była z Ewą spokrewniona. Trudno tezę tę potwierdzić, gdyż po wojnie wszyscy Braunowie zostali aresztowani przez NKWD, wywiezieni do ZSRR i wszelkie ślady po nich zaginęły.To oznacza, że zostali rozstrzelani. Uchowała się jednak jedyna nasza znajoma od serwisu, ale pod innym nazwiskiem, gdyż nosiła śląskie nazwisko po mężu. Faceta od którego kupiłem serwis już na giełdach nie widuję, ale jego RELATA REFERO utkwiło mi na całe życie. Myślę ,że ta jego łacińska sentencja „powtarzam co słyszałem” była na tyle wiarygodna, że w nią uwierzyłem. Wam, zaś, Drodzy Czytelnicy, Jan St.de Sagorza może jedynie potwierdzić, że nie zwierzęta, ale przedmioty sztuk pięknych, gdyby umiały przemawiać, dowiedzielibyśmy się bardzo dużo arcyciekawych wiadomości, a moja filiżanka rzekła by do mnie, że droga poznawcza, którą szedłem dociekając prawdy, była właściwa i teraz w spokoju ducha mogę śmiało, popijając kawę, stwierdzić, że piję ją z filiżanki Ewy Braun. Niedowiarków zapewniam, że po pierwszym łyku kawy z mojego serwisu Ewy Braun wszelkie ich wątpliwości prysłyby jak bańka mydlana, taka bowiem jest siła czaru i urok tej cudownej filiżanki, pięknie udekorowanej barwnymi kwiatami: czerwonymi i białymi różami, rumiankiem, bławatkami, nasturcjami otoczonych zielonym wianku liści i ukrytych w zieleni nierozgarniętych pąków różanych. Jan St.Trzos de Sagorza pozdrawia i prosi o kilka słów komentarza do swojego kolejnego eseju. Czołem. Opole, 26 luty 2012 roku.
Reklamy

3 Komentarze

Filed under S.O.S.

3 responses to “Nad filiżanką Ewy Braun-część 2.

  1. Camp

    Choćbyś mi ambrozję podał w tej filiżance to bym nie wypił. Gdybyś mnie do picia zmusił a ja bym wiedział, kto pił z tej filiżanki przede mną, to bym się wyrzygał. Na samą myśl o tej babsku niedobrze mi się robi.

  2. Paweł

    Dzięki uprzejmości obecnego właściciela filiżanki piłem z niej kawę.Smakowała wybornie.Do tego przyczyniła się też wspaniała sceneria, w której to się działo. Piękna przedmiotu nie można łączyć z jego użytkownikami.

  3. krokodyl

    Camp, nie przesadzaj! Cóż Ci zawiniła piękna zabytkowa filiżanka, wyrób doskonały śląskiej wytwórni, która przetrwała ciężkie czasy tylu wojen i z której prawdopodobnie piły rozmaite używki prócz Ewy, powiedzmy oficerowie armii radzieckiej, czy funkcjonariusze ówczesnej milicji obywatelskiej, będących czasem dla miejscowej ludności gorszymi oprawcami, niż inni. Pozdrawiam Cię i namawiam do tolerancji.