Zwierzęta ulubione (część III – ostatnia). Jan St.Trzos de Sagorza.

Moja informacja w pierwszej części „zwierząt ulubionych” o facecie, który za zwierze ulubione obrał sobie hienę, narobiła trochę zamętu wśród czytelników TO. Wiele osób w rozmowie ze mną i emailach upierało się, ze wymyśliłem tego faceta. Otóż nie – nic nie zmyślam. Zresztą podałem szereg znaków, łatwych do rozszyfrowania, by go rozpoznać. Nikt nie rozpoznał, jedynie Pani Redaktor Jola K. (Jolu, czy mogę podać pełne nazwisko?) domyśliła się o kogo chodzi i poprosiła o potwierdzenie. Teraz, na zakończenie wypowiedzi o zwierzętach ulubionych mogę śmiało nazwisko to wymienić, bez obawy o zniesławienie i wytoczenie mi procesu cywilnego, bo facet ten publicznie afiszował się ze swojego wielbienia tych zwierząt, a nawet dał się sfilmować z hieną na kolanach. Chodzi oczywiście o znakomitego prześmiewcę i kawalarza Jerzego Urbana. To mędrzec, którego postawa i poglądy wielu okropnie denerwują, a który gra na fujarce tym wszystkim hipokrytom i obłudnikom, usiłującym pozbawić go czci i honoru. Ale też z satysfakcją mogę potwierdzić, że w swoim upodobaniu do zwierząt Pani Jola K. zaskoczyła i zadziwiła mnie.
Zdradziła, które ze zwierząt jest jej ulubionym i nie jest to zwierze nadająca się do głaskania. Taki wybór podkreśla silną jej osobowość i cechy charakteru, niezbędne do pełnienia funkcji publicznych. Powodzenia Pani Jolu!. A teraz wreszcie o moich zwierzętach ulubionych. Jest nim lądowy żółw z Galapagos. W tym miejscu chciałbym się przypodobać mojej Pani Redaktor Xantypie, bo jest to zwierze wyjątkowo „ekologiczne” w odróżnieniu od słonia. To ogromne zwierze i długo żyje, ale jego zapotrzebowanie pożywienia ogranicza się do minimum. Jedną marchewkę potrafi „konsumować” przez cały dzień i czuć się zaspokojonym na kilka tygodnie. Zwierzęta te nie zagrażają przyrodzie swoją zachłannością, nie potrzebują ogromnych terenów łowieckich i nikogo nie krzywdzą. Jedyną ich ujemną cechą jest to, że nie umieją się bronić i podejmować walki. Każdy musi się bronić i walczyć! Broniąc się i walcząc może przegrać, ale nie walcząc – już jest się przegranym. Widzę smutną przyszłość dla tych moich ulubionych zwierząt. Walczyć jednak potrafi Nosorożec.I ten biały z Afryki i czarny-azjata i inne gdziekolwiek są.Te silne, pełne godności i odważne zwierzęta osiągają wagę do trzech i pół tony. I pomyśleć, że tę masę i siłę czerpią z roślin, którymi się odżywiają. Nie potrzebują tak ogromnej zielonej masy, jak słonie i nie pozostawiają po sobie stratowanych i wyjałowionych terenów. Sądzę więc,że w przyszłości w inżynierii genetycznej i chirurgii genami wartało by pomyśleć o tym, czy wyodrębnionego genu tego zwierzęcia nie implantować homo sapiensowi, by tym samym ograniczyć jego nieograniczoną zachłanność i podświadome podążanie do samozagłady. Czołem. Jan St.Trzos de Sagorza pozdrawia czytelników i życzy im, by ograniczyli swoje potrzeby konsumpcyjne do minimum, a poczują się wyzwoleni i szczęśliwymi, gdyż nieszczęścia płyną z nadmiernych żądań, których przyroda nie jest w stanie zaspokoić. Opole, 7.03.2012 r.

Reklamy

Możliwość komentowania Zwierzęta ulubione (część III – ostatnia). Jan St.Trzos de Sagorza. została wyłączona

Filed under przyroda

Możliwość komentowania jest wyłączona.