Agnieszki Holland spojrzenie łaskawe

Agnieszka Holland wystawiała w Opolskim Teatrze im. Jan Kochanowskiego „Aktorów prowincjonalnych”. Było to w grudniu 2008 roku. Poprosiłem znakomitego opolskiego aktora Waldka Kotasa, mojego przyjaciela, by zorganizował mi spotkanie z Agnieszką Holland. Waldek się bardzo zdumiał, no i nie był pewny, czy wielka światowej sławy reżyserka, znajdzie kilka chwil dla kogoś obcego, który zajmie jej cenny czas w gorącym okresie reżyserowania przedstawienia. Wiedział jednak o co mi chodzi. Swego czasu współpracowaliśmy na płaszczyźnie teatralnej i razem doprowadziliśmy do wystawienia przez reżysera śp.Tomasza Zygadło w Teatrze Nowym w Łodzi sztuki znakomitej współczesnej dramatopisarki rosyjskiej Ludmiły Razumowskiej pt. „Plac świętego Włodzimierza”.
Agnieszak Holland ( z film.interia.pl)
Na prapremierę do Łodzi zjechała osobiście autorka sztuki. Działo się to wszystko w marcu a.d. 2006.Wróćmy jednak do Agnieszki Holland, którą na tym spotkaniu chciałem poprosić, żeby zapoznała się z pierwszym odcinkiem mojego scenariusza pt. „Saga rodziny Kossaków”. Ku wielkiemu Waldka zdumieniu, Agnieszka wyraziła zgodę na spotkanie, ale miałem wątpliwości, czy zechce scenariusz przeczytać. Moja desperacja, która popchnęła mnie do czynu takiego odważnego, wynikała z rozpaczy nad stanem kiczowatej i masowej produkcji polskich seriali telewizyjnych. Był to wyraz mojego protestu (ten mój scenariusz) przeciwko masowej produkcji przez działających przy wytwórniach zblatowanych i pazernych gangów filmowych – chałtury i kiczu w postaci seriali, prezentowanych na wszystkich kanałach TV. Prymitywne dialogi, wymyślone pokraczne wątki i tematy, pokaleczone kreatury głównych postaci seriali, kreowanie na herosów przedstawicieli świata przestępczego – wszystkie te cechy i tacy bohaterowie plus nowy bohater w koloratce (porte-parole zdewociałych scenarzystopisarzy) dominują do tej pory na ekranach naszych telewizorów. Pragnąłem zaproponować FILMOWCOM POLSKIM poprzez kontakt z Panią Holland nowego bohatera i nowy wyciszony sposób narracji na wzór arcydzieła klasyki filmowej pt.”Saga rodu Forsyte’ów” opartego na powieści angielskiego laureata nagrody Nobla Johna Golsworthy’ego. Scenariusz „Sagi o Kossakach” obejmował by szeroką polską panoramę życia społecznego, politycznego i artystycznego w chwilach formowania się i kształtowania programów i form działania prowadzących do odzyskania niepodległości. Idea – udział w odzyskaniu upragnionej niezależnej od sąsiadów ojczyzny mieli nie politycy, a artyści. Że świadomość patriotyczną szerokiej społeczności pobudzały nie hasła polityczne, a literatura i przede wszystkim obrazy i twórczość znakomitych polskich malarzy, którzy w najbardziej syntetyczny i prosty sposób docierali do wyobraźni masowej. Fenomen Kossaków polegał na tym, że hasła patriotyczne tworzyli jak gdyby od niechcenia, bez płacenia kosztów osobistych, bez rezygnacji z miłości i miłostek, z przygód, z wystawnego i wesołego życia, w ciągłej pogoni za pieniędzmi. Takie walory pragnąłem i nadal chciałbym przekazać w serialu o Kossakach i zapewniam Was wszystkich i każdego z osobna,że byłbym w stanie cel ten osiągnąć. Chciałem przekonać Agnieszkę Holland, że warto walczyć o te wartości i w przypadku powodzenia mojego pomysłu – uczynić z mojej propozycji „Saga rodziny Kossaków” kultowy polski serial na miarę „Sagi rodu Forsytów”, bez elementów antyrosyjskich i obrażania kogokolwiek. Czekałem z bijącym sercem na spotkanie z wielką reżyserką. Z zawalonej scenicznym sprzętem i teatralnymi rekwizytami wyłoniła się postać znakomitej artystki i … skierowała się w moją stronę.

Waldek przedstawił mnie Agnieszce Holland i dyskretnie wycofał się, pozostawiając mnie sam na sam z reżyserką i moim problemem. Sprawę przedstawiłem krótko, wręczając 1-szy odcinek scenariusza wieloodcinkowego serialu „Sagi rodziny Kossaków” z prośbą przeczytania go i dokonania merytorycznej oceny. Nie liczyłem na wiele. Byłem jednak przekonany, że mój scenariusz jest godny uwagi wielkiej reżyserki i w skrytości ducha liczyłem na jej pomoc w ewentualnym znalezieniu chętnych do podjęcia produkcji serialu o znakomitej rodzinie Kossaków. Już bujałem w obłokach, że mój serial osiągnie sukces i przyczyni się do obalenia  panoszącego się na naszych telewizyjnych ekranach całego tego filmowego chłamu, szmiry i bezideowego kiczu. Że Agnieszka porzuci wreszcie tematykę żydowską i zrobi coś dla pokrzepienia polskiej zdezorientowanej i skołatanej duszy. Nic takiego się nie stało! Agnieszka wprawdzie z dalekiej Warszawy zadzwoniła do mnie. Powiedziała kilka pochlebnych słów i wskazała, jakie kroki poczynić, by zainteresować i pozyskać ewentualnego producenta, zaznaczając, że ona nie produkuje seriali. Podkreśliła jednak,że materiał na film jest dobry i ona podpowie niektórym swoim znajomym, że w Opolu jest taki Trzos Opolski z dobrym scenariuszem, który warto zrealizować. Zapisałem sobie w notatniku wskazówki Pani Agnieszki i rozpocząłem już bez czyjegokolwiek wsparcia poszukiwać zainteresowanych scenariuszem o Kossakach. Waldek Kotas wsparł mnie w moim działaniu, podkreślając, że Agnieszka prywatnie wyraziła mu swoją opinię, że nie przypuszczała,że jakiś facet bez praktyki pisania scenariuszy był w stanie napisać tak dobry scenariusz. To było na osłodę. Połechtało moją miłość własną i przyczyniło się do aktywnego poszukiwania możliwości realizacji pomysłu. Razem z Panią redaktor Xantypą wydrukowaliśmy w Trzosie Opolskim scenariusz z uwagą redakcyjną o poszukiwaniu producenta (patrz – Trzos Opolski „Kossakowie”). Podjąłem też inne intensywne działania by zapoznać ludzi filmu i aktorów do mojej inicjatywy, aliści bez jakichkolwiek efektów. Sprawa stoi w miejscu. Nikt palcem w tej sprawie nie kiwnął. Pozostało mi już tylko wspomnienie dobrego i życzliwego słowa, wypowiedzianego przez Agnieszkę Holland. Dziękuję jej za to, a wszystkich zainteresowanych pragnących się zapoznać i wystawić własną recenzję scenariuszowi „Saga rodziny Kossaków” zapraszam na stronice internetowe Trzosa Opolskiego i sięgnąć po „Kossaków”. Może ktoś z zainteresowanych posiada ukrytą siłę sprawczą i jest w stanie doprowadzić sprawę do szczęśliwego końca. Pani Agnieszce załączam dużo serdecznych życzeń wszelkiej artystycznej pomyślności i upragnionego Oscara.

Jan St.Trzos de Sagorza. Opole. 19 marca 2012 r.

Reklamy

Możliwość komentowania Agnieszki Holland spojrzenie łaskawe została wyłączona

Filed under S.O.S.

Możliwość komentowania jest wyłączona.