Warszawa, twoja mać. Jan St.de Sagorza

W autobusie nr 15 w poniedziałek 12 listopada byłem świadkiem, jak czytający warszawską gazetę pasażer nagle zgniótł przeglądany organ prasowy, ciepnął go na podłogę, przydepnął obcasem i zaklął nieznanym mi dotąd przekleństwem:”Warszawa twoja mać!”. Domyśliłem się jaki był powód zademonstrowanych publicznie przez tego pasażera takich spektakularnych negatywnych emocji. We wszystkich poniedziałkowych publikatorach i massmediach roiło się od sprawozdań z warszawskich manifestacji w święto 11 listopada rp.2012. I ja, przyznam się, w dzień ten poświąteczny czułem się podle z potrzebą absolutną podzielenia się z kimś rozsądnym, o tym, co się w naszej stolicy dzieje.

Oto Prezydent Polski i rząd i reprezentanci parlamentu i wielka rzesza przedstawicieli kultury i nauki polskiej, zjednoczeni wspólną troską o kraj , w liczbie około 10 tysięcy wspierających ich warszawiaków ruszyli ulicami stolicy by naród połączyć, nawoływać do działań pozytywnych, do  radości z powodu cudu niepodległości i pomyślności jakiego mieszkańcy tego kraju nigdy w historii własnej nie zaznali. Godności pełni i wiary, że drogą idą właściwą. Aliści, naprzeciwko napotkali demonstrację dziesięciokrotnie liczniejszą, którą prowadzili rokoszanie, warchoły, frustraci, kibole, zwykli bandyci i chuliganie. Jak należy tego rodzaju fenomen polski rozumieć? To się w głowie nie mieści! Czy kraj ten dozna w końcu po odzyskaniu całkowitej suwerenności szczęścia konsumowania tych z mozołem osiągniętych owoców zwycięstwa? Czy zazna spokoju? Czy niespotykany w dziejach triumf narodowy połączy wreszcie to zachodniosłowiańskie plemię w jedną zgodliwą społeczność, życzliwą sobie nawzajem i wspierającą się w pokonywaniu wszelkich trudności?

Nie, nigdy to nie nastąpi ! Nigdy ! Wiem o tym doskonale. Kiedyś w wydrukowanym w Trzosie Opolskim artykule „Zaorać Warszawę” podałem powody takiego warcholskiego stanu rzeczy i sugerowałem jakimi środkami należy się posłużyć, by raz na zawsze naprawić atmosferę polityczną i zgodliwie poprowadzić naród do przyszłości świetlanej.  Powtórzę zatem te moje tezy i propozycje działań, które mogą kraj nasz ocalić. Źródłem wszelkich nieszczęść polskich jest usytuowanie stolicy w roku 1596 przez króla Zygmunta III Wazę w Warszawie. Miejsce, które wybrał szwedzki król na stolicę nie sprawdziło się. Jest obszarem przepełnionym negatywnym przyrodniczym magnetyzmem. Obszar ten promieniuje ujemnie na konstrukcje biologiczne, deformuje obszary mózgu, odpowiedzialne za postępowanie człowieka. Pobudza znacząco te obszary lub płaty mózgowe, które powodują agresję i zmuszają jednostkę do działań destrukcyjnych. Warszawa jest centrum tego obszaru, albo ośrodka, który w konsekwencji formuje wzorce postępowania zamieszkujących  te przestrzenie ludziom i czyni narodowi i państwu naszemu wielkie i niepowetowane straty. Ratunek jest jeden – opuścić Warszawę. Pozbawić ją stołecznych funkcji, zredukować do miast wojewódzkiego. Stolicę zaś przenieść w te obszary, gdzie panuje spokój i zgoda, gdzie ludzie są mili i przyroda spolegliwa. Gdzie można byłoby zorganizować na nowo system zarządzanie państwem bez konfliktów i rzesz kibolowo -mafijnych, tworzących antypaństwowe układy i dekomponujących blokujących narzędzia sprawujące władzę.

Czy takie rozwiązanie jest możliwe ? Otóż tak ! Ale jak wybrać miejsce na nową stolicę? Była taka szansa za czasów Lecha Wałęsę. Miał wówczas tak mocną pozycję, że bez zgody parlamentu i mechanizmu plebiscytu decyzję o przeniesieniu stolicy do Gdańska mógł podjąć. Nie odbyłoby się wprawdzie bez krzyków i wrzasków tych agresorów i powstańców warszawskich, ale KRAJ BYŁBY NA WIEKI USZCZĘŚLIWIONY i pozbawiony elementu powodującego niekończące się konflikty i rewolucję. Jeszcze teraz nie jest na taką decyzję za późno. Jednak Tusk jest za słaby – nie da rady. Potrzebna jest systematyczna praca wychowawcza i propagandowa o konieczności likwidacji stolicy w Warszawie, bo kraj ten do końca świata nie zazna spokoju. Naród ten, pozbawiony wrogów wewnętrznych sam się wykończy, jeśli agresywni warszawiacy nie dokonają tego swoimi umysłami i rękami. Jeśli jednak Gdańsk nie pasuje, to można byłoby pomyśleć o wybudowanie stolicy w nowym dalekim od warszawiaków obszarze. To nie jest pomysł z żadnej bajki. Wystarczy przytoczyć przykład Brazyli, a ostatnio Kazachstanu. Ten ostatni przykład zasługuje na uwagę ze względu nie tylko na unowocześnienie stolicy państwa, ale i ze względów psychologicznych – żeby pozbawić kraj starego sposobu myślenia i zgubić raz na zawsze stary chory konfliktogenny i korupcyjny system władzy. Potrzebne byłyby również inne okołoprzenosinowe reformy państwowe, powiedzmy czysto symboliczne. Trzeba by zmienić hymn narodowy, nad zmianą którego zastanawiał się był lider i guru obecnej prawicy polskiej marszałek Piłsudski. Ten dziwny skoczny taniec o pogmatwanej i niezrozumiałej treści nie pasuje już do autorytetu państwa stabilnego, zamożnego, bez bojaźni patrzącego w przyszłość, ze stabilnymi granicami i życzliwymi sąsiadami. Koniecznym też wydaje się zmiana godła państwowego, bowiem orzeł zaprojektowany przez prof.Zygmunta Kamińskiego jest pozbawiony godności z małą główką i dziobem i nadętym brzuchem i skrzydłami puszącymi się niczym ogon  pawia. W państwie obok, kiedy następowała zmiana na czele państwa, dokonywano graficznych zmian w wizerunku godła. I za każdym razem poprawki były artystyczni trafne i zawsze wnosiły nową symboliczną treść dla informacji, że zmiany społeczne i polityczne muszą też się reformować.

Gdyby te moje uwagi i propozycje trafiły do tych głąbów, sprawujących władzę (tych, absolutnie bez wyobraźni artystyczne i przestrzennej), to proszę pamiętać o mnie Janie St. Trzosie de Sagorza, który odważył się był szarpnąć na wszelkie państwowe świętości i dokonać prezentacji rewolucyjnego nowoczesnego myślenia o nadzwyczajnych i niezbędnych reformach, które kraj nasz uratują. Jan St.Trzos de Sagorza. Opole 16.XI.2012 r. Czołem.

Reklamy

3 Komentarze

Filed under S.O.S.

3 responses to “Warszawa, twoja mać. Jan St.de Sagorza

  1. GorGor

    Trzos trafia w samo sedno. Trzeba rozgromić to gniazdo os,. Zalęgło się w Warszawie i dzielnie trzyma. Mogą zmienic sytuację albo tzw wiatry historii, czego nie życzę, albo śmiała decyzja. Tylko kto się na nią odważy?

  2. Xtine

    No tak, ale decyzja wymaga pieniędzy. były w historii dobre momenty na zmiany lokalizacji stolicy, co sugeruje Trzos, ale to juz nieaktualne. Na pewno trzeba zacząć od tego co można czyli dekoncentrację urzędów. Byłoby to możliwe łatwo w dobie cyfryzacji. Ministerstwa ni emuszą byc zblokowane w jednym miejscu. Unia daje dobry przykład decydujac się na 2 „stolice”-Strasburg i Brukselę. Taka dyslokacja wpłynęłaby pozytywnie na rozwój miast.

  3. jan trzos

    Parlament zostawić w Warszawie, a Rząd przenieść do Łodzi. Tam się rodziły majątki w sprzyjającej biznesowi atmosferze. Inne ministerstwa też. Np. Kultury do Krakowa, Spraw Wewnętrznych do Poznania, Obrony Narodowej do Gdańska, Rolnictwa i Gospodarki Wodnej do Olsztyna, Przemysłu Ciężkiego do Katowic itd, itp.