Kola Nesterowicz (suplement opolski). Jan St.Trzos de Sagorza

fot. Mikołaj Nesterowicz "Druga płeć, trzeci świat"

fot. Mikołaj Nesterowicz „Druga płeć, trzeci świat”

Ciemna noc po dwunastej. Gwar i hałas studencki w akademiku przy
Katowickiej w Opolu powoli się wycisza. Gdzieniegdzie w oknach jeszcze
pali się światło, ale nie z powodu gorliwych studentów,
przygotowujących się do zajęć. W małych pokojach jedynego akademika
ówczesnej WSP, w których mieszkało po pięciu – sześciu studentów,
przygotowywać się do zajęć nie było możliwe. Akademik był na tamte
czasy jeszcze bezimienny, bez nadanej mu późniejszej po konkursie
nazwy „Mrowisko”. Jeśli więc w nocy w oknach świeci się światło, to
prawdopodobnie studenci albo balangują, albo grają w brydża. W pokoju
nr 347 na trzecim piętrze męskiej połowy bursy grupa studentów 1-go
roku rozgrywa kolejnego robra. W całym kraju w tamtych wesołych
gomułkowskich czasach akademiki nie były koedukacyjne. W opolskim
akademiku lewa strona była męska, prawa żeńska, a po środku hallu
cerber-portierka czuwająca nad moralnością studencką. Za oknem
popaduje drobny deszczyk. Kiedy namiętności walki karcianej sięgają
zenitu, nagle do okna rozlega się pukanie. Na trzecim piętrze! Zalega
całkowita cisza… zdziwienie, a nawet przerażenie. Czy to słuchowa
halucynacja, czy kawał jakiś, czy diabeł przyfrunął do opolskich żaków
z cyrografami do podpisu? Siedzimy osłupieni i wystraszeni, nie
wiedząc co począć. Wreszcie Bolek Buriak mówi do Michała Dzwinki, co
siedział najbliżej okna, żeby to okno wreszcie otworzył. Czekamy w
napięciu, co się z tego okna wyłoni. Z okna, które na szczęście
otwierało się do wewnątrz. Powiew świeżego powietrza wdarł si e do
środka pełnego dymu tytoniowego i zaduchu, a z tej ciemności wyłoniła
się postać trochę do diabła podobna. „Chłopaki macie papierosa?”-
spokojnym głosem odezwała się postać. Wszyscy zaczęli nerwowo
przeszukiwać własne kieszenie i szafki nocne, by jak najrychlej
spełnić życzenie gościa, nie wiedząc do końca, czy mają do czynienia z
istotą boską, czy z siłą nieczystą. Papierosy się znalazły, ale gość
poczęstował się tylko jednym, poprosił jeszcze o ogień i dziękując
wszedł ponownie na parapet okienny, z niego na dzielący poziomo na
trzecim piętrze akademika gzyms i skrył się w ciemnościach. Ochota do
kontynuowania gry odeszła nas całkowicie. Siedzieliśmy w ciszy przez
jakąś dobrą chwilę, zanim zaczęliśmy zjawisko komentować. „Zobacz
Leszku, czy nie leży pod oknami, czy nie spadł?”- wykrztusił Janek T.
Gościem, który odwiedził nas w tę deszczową ciemną noc okazał się być
znakomity w przyszłości polski operator filmowy Mikołaj(Kola)
Nesterowicz,  wówczas znany i podziwiany i lubiany student filologii
rosyjskiej, wśród braci studenckiej zwany Mikim. Miki vel Kola zanim
został sławnym i znanym w całym kraju wielkim operatorem i twórcą
znakomitych filmów autorskich dokumentalnych, studiował w na naszej
uczelni. W akademiku w pamiętną noc brydżową jego pokój-pojedynka
znajdował się pod numerem 348. To  stamtąd, w deszczową ciemną noc
odważył się był zrobić nam taki cudowny niezapominalny kawał. Był
znany również z tego, że ze snu budził się wczesnym rankiem i by
dokuczyć śpiochom, wychodził ze swojego pokoju 348 i spacerując po
korytarzach męskiej połowy akademika wydzierał się po białorusku: „A
nas rano mati obudiła i tichuju piesniu zanutiła !”   Ponadto pokój
swój Miki przekształcił w pracownię artystyczną malarską i trzeba
dodać, że jego malarstwo nosiło cechy sztuki wielkiej. Kiedy odchodził
z uczelni opolskiej z tytułem magistra, wiedziałem, a właściwie
przeczuwałem, że takiej klasy artystyczna osobowość do szkoły na
nauczyciela się nie nadaje. Wróżyłem mu karierę znakomitego malarza i
byłem zdumiony po latach, kiedy jego nazwisko stało się znane i
popularne, ale nie jako plastyka, ale właśnie filmowca, autora około
300 autorskich filmów dokumentalnych i laureata przeszło 80 rozmaitych
krajowych i międzynarodowych nagród za jego twórczość filmową
artystyczną. Esej mój w podtytule określiłem słowami SUPLEMENT
OPOLSKI, bowiem w poświęconym Mikołajowi Nesterowiczowi (Koli)
dokumentalnym filmie biograficznym wyemitowanym w pierwszy dzień świąt
Bożenarodzeniowych a.d. 2012 nie wspomniano ani słowem o jego opolskim
epizodzie. Chciałbym tym moim krótkim wspomnieniem braki te w jego
życiorysie uzupełnić i przekazać mu w zaświaty wiadomość,że my tu w
Opolu o nim Wielkim Oryginale, cudownej opanowanej weną twórczą
postaci pamiętamy i myślę, że pamięć o Mikołaju Nesterowiczu uchowała
się nie tylko w mojej pamięci.Więc może wypowiadam się również w
imieniu jego innych starych przyjaciół, którzy pośpieszając do mety, z
nostalgią oglądają się za siebie, w czasy minione, przywołując z
tamtych czasów obrazy bajeczne niczym kolorowe wizje Marca Chagalla.
Opole, 25 XII 2012 r.

Jan St.Trzos de Sagorza pozdrawia swoich
czytelników i w nowym 2013 roku życzy im zdrowia i wszelkiej
pomyślności. Czołem.

Reklamy

Możliwość komentowania Kola Nesterowicz (suplement opolski). Jan St.Trzos de Sagorza została wyłączona

Filed under S.O.S.

Możliwość komentowania jest wyłączona.