Niewdzięczność jest zapłatą świata

Rosyjskie przysłowie powiada – „UNDANK IS DER WELT LOHN”. Nie rosyjskie? Być może, ale ja znam tylko jego niemiecką wersję i dlatego podaje w myśl czeskiego porzekadła: co miała to dala. Dla nielicznych mieszkańców Śląska nieznających tego języka i nieznających się na żartach, tłumaczę – „Niewdzięczność jest zapłatą świata”.
Te refleksje naszły mnie w smutnym okresie rozpadu jednej ze wspanialszych zdobyczy towarzysko-koleżeńskich w Opolu ostatnich czterech lat: „Stowarzyszenia Krajoznawczego Poznaj Swój Kraj”. Autorem tej znakomicie funkcjonującej organizacji i jej autorskiego programu był Pan Tadeusz Jacek Rogoża.
Wyliczanka zdobyczy tej Jackowej organizacji, jakich dokonał szef w ciągu czterech lat, zajęłaby zbyt dużo miejsca. Zainteresowanych odsyłam do sprawozdania prezesa, które tamten jest w stanie internetem dostarczyć każdemu z osobna. Dla mnie osobiście był to okres jesiennej szczęśliwości i radości z obcowania i przebywania (wespół-zespół) w grupie ludzi światłych, na wysokim poziomie towarzysko-obyczajowym, otwartych na poznawanie nowych przestrzeni i o szerokich zainteresowaniach intelektualnych i kulturowych.
Teraz siedzę w domu i obgryzam paznokcie ze zgryzoty. Oto jedna ze wspaniale funkcjonujących organizacji w mieście Opolu i zrzeszająca zaprzyjaźnione stowarzyszenia z innych miast i województw rozpada się jak zamek z piasku.
Czemu się tak dzieje? Dlaczego ktoś ośmiela się rozwalać coś, co tak znakomicie i z wielkim pożytkiem dla wieli funkcjonuje. Komu na tym zależy, byśmy już nie mogli za 10 złotych wyprawić się pod Ozimek na przyjęcie z obfitym poczęstunkiem. Byśmy nie mogli poznać działalność koła gospodyń wiejskich, które z taka zdumiewającą szczerością częstują darmowo grupę 30-tu mieszczuchów ruskimi pierogami. Byśmy nie pojechali na święto ludowe w Bory Niemodlińskie, również za marne grosze i wiele, wiele innych nie poznali atrakcji. O co chodzi w całej tej rozwalance?
Tylko człowiek o wyjątkowej ,złośliwej postawie, malkontent i mizantrop w myśl starego ukraińskiego przysłowia ” ni sam ni cham, ale i drugiemu nie dam” mógłby zdecydować się na taki czyn niszczycielski. Prezesowi atakujący zarzucają, że się nie rozliczył z finansów, że komuś 15 złotych ubyło z mizernej emerytury. Inny protestuje, uskarżając się do Warszawki, że wpłacili wpisowe i składkowe, ale nie ma ich na wykazie i takie i inne, niegodne człowieka honoru zarzuty. Nie liczą zdobyczy pozyskanych z działalności tego oddanego całkowicie sprawie pasjonata. Nie chcą nawet przez chwilę pomyśleć ile wysiłku fizycznego i czasu prywatnego prezes poświęcił na zorganizowanie poszczególnych wypraw i spotkań, Ile kosztowały go telefony za godzinne rozmowy na załatwianie spraw, na samochodowe rekonesansy w terenie z użytkowaniem prywatnego samochodu i paliwa, na prowadzenie korespondencji i bloczki konsumpcyjne, wręczane każdemu z zarządu na każdym posiedzeniu.
Atakujący nie pytają prezesa, skąd brał na to pieniądze, bo w swojej naiwnej wierze przypuszczają, że dobry Pan Bóg wspierał go finansowo. Ania Klecka ma rację, kiedy twierdzi ,że Prezes nie umie się bronić. Takiego samego zdania jest dr A. I ja tak sądzę. Jeśli dajmy na to, w wykazie wpisowym nie ma tamtej ,czy owej osoby, albo ktoś nie figuruje na liście składek, to wcale nie znaczy, że pieniądze te zostały zdefraudowane. One w myśl statutu organizacji zużyte zostały na potrzeby organizacyjne opolskiej organizacji. Bowiem połowa środków pozbieranych z wpisowego i składek powinna pozostać właśnie u prezesa na funkcjonowanie stowarzyszenia. Tak więc nie wykazanie tego, czy owego na listach świadczy jedynie o tym, że jego mizerne kwoty zostały użyte do potrzeb własnych Towarzystwa.
Warszawka się burzy, bo wpływy dla nie gotówki zostały zredukowane. Bo nie robiąc nic, prócz firmując opolskie stowarzyszenie, otrzymywała największy ze wszystkich regionalnych struktur zastrzyk finansowy. Oni, atakując Prezesa, bronią swojego finansowego interesu. Panie zaś, co się tak burzą, ze nie figurują na listach, wolą prawdopodobnie, żeby ich składki szły na utrzymanie zarządu głównego, niż na potrzeby opolskie. Gratuluję wyboru i uporu ,z jakim chcecie wykończyć TJR. Jedna Pani posunęła się nawet do pomówienia, oznajmiając publicznie, że Pan Prezes, gdzieś tam , kiedyś tam, w jakiejś tam … .To już jest pomówienie i naruszenie dóbr osobistych. Kończąc, chciałbym tym moim wystąpieniem wyrazić przekonanie, że oto w swarach i konfliktach gubimy i grzebiemy na zawsze coś, co tak doskonale funkcjonowało.
Przekonacie się malkontenci, że są ludzie niezastąpieni, ale nie ma niemylących się. Errare humanum est! Jacek bez kłopotów może udowodnić kwitami, że ta część kosztów, co nie poszła do stolicy, została użyta na potrzeby organizacji opolskiej. Jednak tego nie robi – bo nie umie się bronić. Test mój pomyślany jest jako przyczynek do dyskusji nad upadającą doskonałą strukturą towarzysko-krajoznawczą z przekonaniem, że upadek Prezesa będzie końcem naszych spotkań koleżeńskich.
Czołem. Jan St.Trzos de Sagorza. Opole, 18 III 2011 r.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s