Tag Archives: Avinion

Zuzanna i Judyta

Nie udał mi się suplement do Zuzanny. Tematycznie przeładowany, zawiły stylistycznie i w dodatku z błędami, których nie zdołałem skorygować. Te, powiedzmy stałe cechy mojego pisania, zapewne denerwują purystów językowych. bo używam form nie odpowiadających zasadom poprawnej polszczyzny. Niekiedy robię to celowo, by zdenerwować tych ,co przedkładają formę ponad treść. Mam na to, niepoprawne posługiwanie się językiem pisanym, własną teorię. Otóż język, jak określił Melchior Wańkowicz jest tworzywem, które umożliwia modulację jego zawartością.

Tak jak w innych dziedzinach sztuki, tworzywem można organizować rozmaite formy, przekraczając znacząco ustalone przez uczonych normy. Podam taki przykład : malarz-abstrakcjonista Pablo Picasso, posługując się pędzlem, podobnie jak pisarz piórem, powinien malować postać człowieka, bądź istoty żywej, nie deformując twarzy,nie powinien przekraczać pewnych granic, które zniekształcałyby oblicze portretowanego. A jednak zrobił to, bo pozwalało mu na to tworzywo, które w tym konkretnym przypadku zostało podporządkowane potrzebie artystycznej. Faceci od nauk przyrodniczych, zwłaszcza anatomiści, na widok panien a Awinionu skręcali się z bólu , a jak się czuli oglądając jego Guernicę tylko psychiatra mógłby opowiedzieć.

Kiedy więc używam formy Grekowie zamiast Grecy, to czynię to celowo, by podkreślić majestat i szacunek jaki żywię do wspaniałych twórców kultury epoki hellenistycznej. Gdybym użył formy Grecy, to tylko wtedy, gdybym opisywał jak oni w czasach nam współczesnych demolują własne państwo. Pisząc o genialnej włoskiej malarce epoki baroku Artemisii Gentileschi tak zagmatwałem sprawę, że nie wielu czytelników zapewne pojęło o co chodzi.

Boje się by tamta poprzednia wypowiedź skierowana do Krystyn nie naraziła mnie na ich gniew. A przecież chciałem się im przypodobać i skomplementować, sugerując, że jestem po ich stronie i że jestem za parytetem sejmowym i przeciwko wszelkim formom dyskryminacji kobiet. Deklaruję więc, że jeśli zorganizujecie klub-przybudówkę waszej Federacji dla facetów, będę pierwszym, który tam wstąpi (I jeszcze kilku innych facetów za sobą pociągnę).

Ale wróćmy do barokowej Gentileschi. Podałem propozycję na patronkę dla Krystyn i Szczuka-formacji tę znakomitą malarkę nie tylko ze względu na jej artystyczne uzdolnienia. Jej osobistą i bardzo wielką cechą charakteru była niezależność i nieustępliwość w walce z dominacją mężczyzn. To ona prawdopodobnie była prekursorką walki o wyzwolenie kobiet z dominacji facetów.Jej Judyta zaś była propozycją rozwiązania sprawy inaczej, jeśli środki pokojowe zawiodą.

Obok Zuzanny, którą mamy na załączonym przez Xantypę obrazku, ulubioną bohaterką malarki była właśnie Judyta. To jej ,a nie Zuzannie poświęciła artystka cały cykl swoich obrazów. Obie te bohaterki jej monumentalnej twórczości dzielnie walczą. Walczą i zwyciężają. Walczą z facetami, tymi podstępnymi szczurami, które chcą zdominować i podporządkować sobie kobiety. Do walki używają własnej urody, a kiedy ona wystarcza jedynie na walkę ze starcami, to do boju z męską dominacją stosują podstęp i okrucieństwo. Taką była właśnie bohaterka apokryficznej opowieści wdowa , piękna Judyta. Działo się to wszystko za czasów, kiedy jedyną monoteistyczną religią świata był judaizm. Wyznawcy wszystkich innych religii byli wówczas poganami. Pogański król Babilonu wielki Nabuchodonozor zaatakował w roku 597 p.n.e. Judee. Miasto ,w którym mieszkała Judyta, oblegane było przez wojsko asyryjskie. Przegrana obleganych była tylko kwestią czasu. Więc piękna wdowa, ubrana w najwspanialsze swoje szaty, udaje się do wodza asyryjskiego Holofernesa, dowodzącego wojskami agresora i zaczyna swój miłosny taniec, niczym modliszka, czarując i szepcząc pochlebstwa. Zauroczony urodą Judyty, w samczym amoku i kompletnie pijany przed miłosną konsumpcją zwala się z nóg.

Źródła nie podają, czy Judyta zdołała dosypać mu do trunków trucizny. Sytuacja jest taka : dowódcy wojskowi ucztują, naczelny bez czuć, wojsko rozprężone i tylko Judyta i jej służąca czuwają. Faceci, czujecie jak groźnie dla was wojowników taka sytuacja może się skończyć, więc dajcie sobie spokój z piciem ponad miarę, by nie skończyć jak Holofernes. No i z kobietami ostrożnie, zwłaszcza z feministkami i Krystynami, bo nigdy nie wiadomo ,co was napotkać może.

Krótko mówiąc następuje to ,czego oczekujecie – Judyta ucina Holofernesowi głowę. Ucina i chyłkiem, ukryta w ciemnościach nocy, umyka przed pijaną strażą, kryjąc pod pachą głowę niedoszłego kochanka. Tak właśnie tragicznie mieć się miały sprawy wtenczas. Wydarzeniu temu Artemisja Gentileschi poświeciła nie jeden obraz, ale cały cykl, a miarą niech będzie erotocena, którą jej przyszło zapłacić za każdy obraz o tej tematyce. Chopin, który w swoich listach do którejś ze swoich kochanek ustalił taki erotyczny miernik : jedno dzieło artysty, to kilkadziesiąt szczytowań rozłożonych w czasie. Jeśli więc pomiędzy przedostatnim a ostatnim zbliżeniem pomiędzy Chopinem i George Sand minęło siedem lat, to … .

Ale odbiegamy od tematu. Jednak nie dam rady dokończyć dzieła . Brakuje mi już tchu, więc nie ponaglajcie. Jan St.Trzos de Sagorza prosi was o cierpliwość i zaprasza na kolejny odcinek. Opole ,4 IV 2010 r. Jan St.Trzos de Sagorza. Czołem biję.

Artemisia Gentileschi: Judyta zabijająca Holofernesa

Reklamy

7 Komentarzy

Filed under historia, kultura, malarstwo