Tag Archives: Rossetti

ZUZANNA podglądana (podglądania część 3.)

Franciszek Żmurko: Zuzanna i starcy

Na czym stanęliśmy w poprzednim odcinku o podglądaniu? Ach tak,zastanawialiśmy się, skąd się wzięła powszechnie używana nazwa CNOTLIWA ZUZANNA ?

Panna cnotliwa , dziewczyna też, tak kiedyś mówiono o kimś, kto posiadał wielkie moralne i etyczne walory i twardo stał na straży wszystkich wysokich standardów obyczajowych i innych też. Facet również mógł być cnotliwy i taka postawa zjednywała szacunek i poważanie otoczenia. Teraz, zwłaszcza w dobie porozbiorowego sejmu, tego po czwartym rozbiorze, i wielkiej wolności politycznej, obywatelskiej i obyczajowej takie pojęcie przymiotnika cnotliwy zdaje się być upadające, a nawet jak sądzę, roztrzaskało się już dawno o marmurową posadzkę w czasach i w miejscu ostatnich dwóch, albo trzech kadencji posiedzeń Sejmu Polskiego. Sejmu całkiem nowego niezniewolonego,sprawiedliwego, szlachetnego i kulturalnego,sic!

Nie czyńcie mi zarzutu, że odbiegam od tematu i robię zbyt odległe dygresje. Ale ja dostrzegam pewne analogie w temacie. Zanim jednak wrócimy do naszej podglądanej Zuzanny zastanówmy się przez chwilkę, czym tak naprawdę zajmują się wybrańcy naszego cierpiętniczego narodu.

ONI ZAJMUJĄ SIĘ PODGLĄDANIEM !

O kurcze, aż dech mi w piersi zatkało od tego olśniewającego odkrycia. No tak! Oni tam na szczytach permanentnie uprawiają właśnie PODGLĄDANIE, PODSŁUCHIWANIE, PODKOPYWANIE, PODGRYZANIE, DOKOPYWANIE – nie ,w tym ostatnim określeniu przedrostek nie pasuje, ale reszta jest dobra, od kopania. Kopać pod kimś dołki.

Ziobro i Kamiński wiedzą o czy piszę i co to znaczy! No więc proszę, przywołałem do życia nowe pojęcie: CNOTLIWA ZUZANNA a SPRAWA POLSKA.

Mam taką nadzieję ,że osławione ludowe porzekadło „koń a sprawa polska” nie będzie już osamotnione i p

roszę was, moi drodzy czytelnicy o jego upowszechnienie i popularyzowanie. Ewentualną sławą, gdyby zwrot się upowszechnił, podzielimy się po połowie. Okey?

W tym miejscu akurat jest okazja, by się zastanowić, czy nasza bohaterka Zuzanna z dalekiej ojczyzny Chrystusa była cnotliwa. Przeszkadza mi w głowie inna definicja słowa cnotliwa, bo kojarzy mi się nie z zaletą ducha, a stanem fizycznym młodych dziewcząt. Przed kilku laty świat obiegła wiadomość, że specjaliści z fabryki snów w Hollywood poszukują odtwórczyni do jakiegoś ambitnego filmu amerykańskiego. Warunkiem wszak do wzięcia udziału w kastingu był wymóg posiadania cnoty. O jaką cnotę im chodziło? Miałem kłopoty z rozpoznaniem sprawy. Rzuciłem się do do polskich słowników tych sprzed Polski Wałęsowskiej i o dziwo, tej innej definicji nie odnalazłem. Sprawdźcie sami, nie występuje tam wyjaśnienie semantyczne inne, niż to, które podałem wyżej. A mnie się wydaje, że to książkowe pojęcie słowa cnotliwy już dawno zatraciło swoją pierwotną uszlachetnioną i trochę hipokryzyjną definicję na rzecz pojęcie kobiety nietkniętej, która nie zdecydowała się jeszcze na kontakt fizyczny z mężczyzną. Pasuje?!

Cnotliwa Zuzanna w żadnym wypadku roli tej dostać nie mogła by. W tym drugim, moim pojęciu-definicji, cnotliwą również nie była, bo była zamężna. Książki nie mówią, czy miała dzieci, ale męża z pewnością tak. Ale w tym miejscu też pojawiają się wątpliwości – małżeństwo mogło być nie skonsumowane. Znamy przecież „Białe małżeństwo” Tadeusza Różewicza, ale to jest zabawa literacka poety.

Natomiast autentycznym białym małżeństwem był związek znanego XIX -wiecznego angielskiego teoretyka i krytyka sztuki Johna Ruskina, za którego zobowiązania małżeńskie w tajemnicy przed nim spełniał z radością jego przyjaciel, znakomity malarz prerafaelista D.G.Rossetti

. Zatem czy nasza piękna Zuzanna była nieskonsumowana? Gdyby to była prawda, to symbolika zwrotu Cnotliwa Zuzanna jest uzasadniona. Ja jednak problemu tego rozwiązać się nie podejmuję. Musicie sami dokonać wyboru, czy nasza bohaterka była cnotliwa , czy niecnotliwa. Czy motywacją jej postępku była nieznośna w sensie biologicznym sytuacja oczekiwania na spełnienie, czy chęć przeżycia jednorazowej przygody erotycznej? Na wstępie mojego wystąpienia zaznaczyłem, jaką ogromną niszczycielską i dynamiczną siłą jest freudowskie libido. Mechanizm ten ujawnił się w postępku starców – lubwi wsie wozrosty pokorny – jak mówił Puszkin – , jak również w zachowaniu Zuzanny.

Drodzy czytelnicy, znowu mi zabrakło miejsca i czasu na kontynuację niebezpiecznych i ryzykownych przygód naszej pięknej i bezgrzesznej Zuzanny. Ale może to i dobrze. W obliczu czekającej Zuzannę egzekucji darowaliśmy jej kilkanaście minut drogocennego życia. Przecież nie wiecie jeszcze czy zostanie stracona, czy los się szczęśliwie do niej przywróci. Ci co wiedzą, niechaj lojalnie milczą ,bo popsują mi wątek literacki i sprawa się rypnie. Ciąg dalszy jednak nastąpi, więc dajcie signal przyjaciołom i znajomym, że pewien facet z Opola pisze o ciekawych i zabawnych historiach i niech sięgną w internecie po hasło Trzos Opolski. Będą mieli ubawu po pachy. Pozdrawiam! De Sagorza.

Reklamy

6 Komentarzy

Filed under architektura, dywagacje, Sztuka