Franciszek Trzos

Franciszek Trzos – członek założyciel Małopolskiej Straży Obywatelskiej w Kołomyi

Napis na pożółkłym dokumencie z roku 1934, wydanym przez Komendanta powiatowego M.S.O. w Kołomyi W.Zabilskiego, głosi: „… w uznaniu zasług dla dobra Rzeczypospolitej Polskiej i dobra Obywateli miasta Kołomyi w czasie odbudowy Państwa Polskiego mianuję Pana Franciszka Trzosa funkc. P.K.P. w Kołomyi członkiem założycielem Małopolskiej Straży Obywatelskiej. W dowód czego wręczamy niniejszy Dyplom„. To jeden z licznych zachowanych i przechowywanych przez wnuków Franciszka Trzosa dokumentów świadczących o wyjątkowej i chwalebnej przeszłości bohatera walk o odzyskanie Niepodległości i jego zaangażowania się w tworzenie nowych państwowych struktur po zrywie niepodległościowym. Innym bardzo ważnym dokumentem wraz z odznaczeniem jest dyplom i odznaka honorowa „ORLĘTA” wydana i sygnowana przez Dowódcę Armii „Wschód” generała Tadeusza Rozwadowskiego. Zacytuję pełną treść dokumentu: „DYPLOM towarzyszowi broni ob.Franciszkowi Trzosowi za dzielną i wierną służbę ojczyźnie ku pamięci przebytych bojów w obronie Lwowa i Kresów Wschodnich w r. 1918-1819 odznakę honorową „ORLĘTA” nadaje dowódca Armii „WSCHÓD” Rozwadowski. Dan we Lwowie 19 marca 1919. Okrągła pieczęć z orłem w koronie i napisem „Ewidencja Orląt” i podpis Generała”. Kilka słów z życiorysu Franciszka Trzosa. Urodził się w grudniu 1901 roku w Woli Zabierzowskiej k/Krakowa. Od najmłodszych lat uczestniczył w działaniach konspiracyjnych i organizacjach patriotycznych. W wieku 16 lat walczył we Lwowie w listopadzie na Cmentarzu Łyczakowskim, gdzie został ranny w pierś. W grudniu tego roku kończył 17 lat, więc jest Orlątkiem najwyższej klasy, do której zaliczani są młodzi powstańcy lwowscy do lat osiemnastu. To oni, pod nieobecność we Lwowie polskich formacji wojskowych rozpoczęli walki o polski Lwów. Szlak bojowy prowadził młodego Trzosa przez prawie wszystkie najważniejsze bitwy i potyczki o polski Lwów i podczas sowieckiej nawałnicy Armii Budionnego, w której komisarzem politycznym był Józef Stalin. W bitwie pod Zadwórzem walczył z bolszewikami razem ze swoim młodszym bratem Stefanem. Obydwaj w tych walkach zostali ranni. Za dzielną i wytrwałą służbę Polsce w latach 1918-28 przyznano Franciszkowi jedno z najważniejszych i najbardziej symbolicznych odznaczeń lwowskich „SEMPER FIDELIS” o numerze L.379. Po odzyskaniu Niepodległości Franciszek Trzos czynnie uczestniczył w pokojowej organizacji administracji polskiej na włączonych w granicę Polski terenach kresowych w tak zwanej Małopolskiej Straży Obywatelskiej, zamiennie czasem nazywanej Miejskiej Straży Obywatelskiej. Był, jak już wyżej wspomniałem, członkiem założycielem tej organizacji w dalekim kresowym miasteczku na Pokuciu, w Kołomyi. Stalą pracę w niepodległym kraju podjął na Polskich Koilejach Państwowych i tej firmie, pozostał wierny do końca swojego krótkiego życia. W roku 1938 został ustanowiony ustawą sejmową medal „Za długoletnią służbę”.medal był odznaczeniem trzystopniowym: złoty przysługiwał po trzydziestu latach pracy, srebrny – po dwudziestu. Ponieważ w młodej niepodległej Polsce nie było jeszcze pracowników z trzydziestoletnim stażem (kraj w listopadzie 1939 roku obchodził XX-lecie Niepodległości) Franciszek Trzos jako jeden z pierwszych w Kołomyi otrzymał to zaszczytne srebrne odznaczenie „Za długoletnią służbę”. Nie są to wszystkie odznaki i dyplomy, którymi za swoją niepodległościową walkę i pracę na rzecz wolnej i niepodległej ojczyzny otrzymał. Po wejściu w 1939 roku Rosjan część dokumentów i pistolet, zabezpieczone odpowiednio, zostały zapakowane przez Franciszka Trzosa i zakopane w schowku przy studni. Synowie jego Roman i Jan w początkach XXI wieku odbyli wyprawę w miejsce przedwojennego zamieszkania rodziny, żeby odnaleźć miejsce przy studni i pochowane dokumenty, odznaki i ukryte rodzinne skarby wydobyć. Niestety, przy ulicy Wilsona 28, gdzie znajdowała się parcele rodzinna i dom, od strony ogrodów wybudowano szereg 4-ro piętrowych bloków. Studnia została zlikwidowana. Po domu nie zostało śladu. Franciszek Trzos założył na kresach rodzinę. Żona Maria z d. Maciejków urodziła się koło Lwowa, w miejscowości Bereźnica Szlachecka. Ślub Franciszka Trzosa i Marii Maciejków odbył się 4 II 1925 r., Parochia Święty Józef, Dioecesis Leopoliensis, Districtus Kołomyja. Ślubu dokonał proboszcz w Świętym Józefie ksiądz proboszcz Władysław Więcek. W czasie wojny i dwóch okupacji członkowie MSO potajemnie prowadzili działalność konspiracyjną. Jedną z takich decyzji było zorganizowanie i transport broni do okolicznych wiosek dla rodzin polskich w celu samoobrony przed nasilającym się terrorem banderowskim. Broń taką dostarczono do wsi Chlebyczyn, gdzie osiadli na parcelacji rodzice Franciszka, ojciec również Franciszek i matka Ewa z d. Zawadzka, wywodzący się spod Krakowa. Mieszkał tam również i gospodarzył na własnym gospodarstwie, ranny pod Zadwórzem brat Stefan z rodziną, żoną i córeczką Marysią. To zaopatrywanie rodzin polskich w broń przyczyniło się bezpośrednio do jego śmierci.Sąsiad Stefana Trzosa Iwan Pryjmak dowiedział się o tym i powiadomił szefa oddziału UPA z tej samej wsi Iwana Paczuka. W styczniu na progu własnego domu Paczyk dokonał egzekucji Stefana Trzosa. Po zabiciu Głowy rodziny Iwan Paczuk przyłożył pistolet do główki jego córki Marysi, którą matka trzymała na rękach, żądając by żona powiedziała gdzie jest przechowywana broń dla polskich rodzin. Do kolejnych zabójstw jednak nie doszło. Dzisiaj na miejscu zabójstwa Stefana Trzosa we wsi Chlebyczyn znajduje się wielki krzyż, który wespół z mężem ustawiła córka Stefana przed kilkunastu laty. Organizacja kołomyjska MSO podczas zbliżającej się ofensywy radzieckiej zorganizowała potajemnie nadzór nad najważniejszymi miejskimi ośrodkami i dyżury swoich członków, którzy mieli za zadanie chronić te ośrodki w okresie przejściowym przed rabunkiem i dewastacją. Franciszek Trzos udał się na dworzec kołomyjski jak do pracy i tam pozostał na straży, co w konsekwencji przyczyniło się do jego przedwczesnej śmierci.. Podczas bombardowania dworca został ciężko ranny. Był reanimowany i aż dziw bierze, że w takich tragicznych wojennych okolicznościach, przy pomocy kolegów z organizacji udało mu się uratować życie, przywrócić do pracy zatrzymane serce. Od tego tragicznego wydarzenia i ran odniesionych w czasie walk o niepodległość o polski Lwów i z konnicą Budionnego, Franciszek Trzos do zdrowia już nie powrócił. Przez dwa powojenne lata ciężko chorował od ran zadanych i braku należytej opieki zdrowotnej. Zmarł przedwcześnie w wieku 45 lat i został pochowany na Śląsku w Trzebnicy. Cała rodzina Trzosów, którą I-sza wojna rzuciła na kresy wschodnie, po drugiej wojnie znalazła się na Śląsku Opolskim. Z jednych kresów na drugie. Jednak gniazdem rodzinnym pozostaje dla Trzosów Puszcza Niepołomicka, gdzie w roku 1361 w kościele parafialnym w Niepołomicach król Kazimierz Wielki trzymając do chrztu pierwszego Trzosa, wręczył mu sakwę ze złotem i od tej sakwy rodzina przybrała nazwisko Trzos. Rodowód Trzosów udokumentowany sięga zatem XIV wieku i dla upamiętnienia tego wydarzenia w Niepołomicach przy zamku miejskim ufundowano pomnik królowi Kazimierzowi Wielkiemu, który wręcza worek ze złotem swojemu chrześniakowi, pierwszemu w dziejach rodziny Trzosowi.

Reklamy

6 responses to “Franciszek Trzos

  1. Krystyna

    Może warto opublikować tę rodzinną historię również w formie tradycyjnej książki? Ocalić od zapomnienia?

  2. krokodyl

    Krysiu, skąd jesteś? Czy twój znak rozpoznawczy to Xantypa? Chyba nie? Jednak uwagę przyjmuję jako wyborny komplement, informując, że na googlach można znaleźć Historię rodziny Trzosów, w której opisane są dzieje pierwszych Trzosów, ale rzecz nie jest dokończona, bo były to pierwsze nieporadne próby oswojenia się z komputerem i w tekście występuje szereg potknięć stylistycznych i technicznych ,na poprawę których autorowi brakuje cierpliwości i wsparcia innych Trzosow. Czołem.

  3. Krystyna

    Nie jestem Xantypą, choć Jestem z Opola. Moje imieniny są 13 marca 🙂 Myślałam o papierowej książce. Potknięcia stylistyczne i komputerowe są do pokonania.Rzecz powinna zostać dokończona, bo z małych historii tworzy się wielka. Kochanowski opisał swój ból po stracie maleńkiej córeczki. Kto w jego czasach uważał, że to ważne? A jednak…Ta historia przetrwała, a wielkie nazwiska możnych tego świata są znane tylko dlatego, że ich właściciele mieli jakiś kontakt ze skromnym szlachcicem
    z centralnej Polski. Krystyna, która nie jest Xantypą.

  4. krokodyl

    Pani Krystynie serdeczne życzenia imieninowe, spóźnione wprawdzie,ale z bólem winy za opieszałość, składa autor Trzosa Opolskiego z nadzieją ,ze Krystyna nie Xantypa ujawni swoją tajemniczą postać i ewentualnie doradzi jak pewne próby literackie przelewa się na papier. Pozdrawia serdecznie krokodyl. Opole, 29.03.12 .

  5. Dariusz Białoś

    Serdecznie pozdrawiam potomków Franciszka Trzosa z Kołomyi ,ul Wilsona 28 – potomek rodziny Białoś z Kołomyi ,ul Wilsona 27. Krótko mówiąc- chyba bliski sąsiad . Dariusz Białoś , obecnie Kaszuby.

  6. jan trzos

    Dariuszu, dziękuję za pozdrowienia. Teraz nasze sąsiedztwo jest odległe i nie ma u kogo zasięgnąć bliższych informacji, jak układały się naszych przodków tamte bliskie wzajemne stosunki. Myślę, ze dobrze, bo ojciec mój Franciszek był człowiekiem bardzo pogodnym i życzliwym. Białosiowie i Trzosowie z pewnością darzyli się wzajemną sympatią. Pozdrawiam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s